piątek, 28 listopada 2014

Tydzień Siedemdziesiąty Czwarty

A podtytuł brzmi:
   PIJAWKI...
...to są takie zwierzątka co piją krew!!!
          Moja córka zrobiła sobie w łódzkim Instytucie Hirudoterapii kurs i na mnie ćwiczyła zabiegi. A ponieważ mam żylaka, to poddałam się z wielką ochotą.
          Jakaś strona www opisuje te zabiegi tak: Pijawki na żylaki to alternatywa dla leczenia farmakologicznego i operacyjnego. Stosowanie pijawek w medycynie nie jest nowością. Leczenie pijawkami hodowanymi w warunkach laboratoryjnych nazywa się hirudoterapią. Pijawka lekarska jest w stanie spożyć kilkakrotnie więcej krwi niż sama waży, po czym odpada od skóry pacjenta. Pijawkami daje się wyleczyć bardzo dużo schorzeń, w tym właśnie żylaki nóg, zakrzepicę żylną, owrzodzenia podudzi czy zapalenie skóry.
          Miałam dwa zabiegi, przede mną jeszcze kilka, ale już od teraz będę obserwować skutki. Jestem ich bardzo ciekawa!
          Być może któraś z was się skrzywi, powie fuj, zrobi odrażającą minę. A ja sobie pomyślałam- po co mam leżeć w szpitalu (fuj), poddać się zabiegowi z jakimiś narkozami (krzywię się), a potem ze dwa miesiące męczyć się z raną (przyjaciółka miała taką operację, łe!), jak można w inny, naturalny sposób sobie pomóc! Wprawdzie teraz noga mnie swędzi, ale to nic w porównaniu z cierpieniami przyjaciółki...
Jakie będą tego efekty dowiem się koło wiosny, ale już teraz cieszę się na pozytywne efekty:)



Robię zdjęcie codziennie na mojej przerwie w pracy- mniej więcej o tej samej porze i w tym samym miejscu.
 
25.11.2014 


26.11.2014 


27.11.2014 


28.11.2014
 

11 komentarzy:

  1. To stare metody lecznicze są. Z czasów babek i prababek. Tylko nigdy nie wiedziałam na co konkretnie się je stosuje(w sensie:na jakie dolegliwości)...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też kiedyś nie wiedziałam, ale jakąś ciekawą audycję wysłuchałam i się zaciekawiłam:)

      Usuń
  2. no to trzymam kciuki, żeby ta metoda sie sprawdziła i nie musiał robić żadnych inwazyjnych zabiegów! :) a kreacje jak zwykle super i ... kolorowe :)

    http://lamodalena.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oprócz dentysty to lekarzy nie odwiedzam. I oby tak dalej:)

      Usuń
  3. Piątka dla Ciebie, Opowiadaj co dalej, strasznie ciekawam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na razie się goi, wiec jeszcze nic powiedzieć nie mogę, czy sa już choć malutkie efekty, a że córka do Szkocji wróciła, to zabieg następny może na wiosnę.

      Usuń
  4. Słyszałam wiele dobrego o kuracji pijawkami. Interesuje się ta tematyką, bo po ciąży z Hanką pozostały mi na prawej łydce brzydkie fioletowo-zielone żylaki!!! Po Nowym Roku muszę się za nie w końcu zabrać!!! Pijawki, trochę obrzydliwe są!!! Ciekawa jestem jakie będziesz miała zdanie na ten temat po zakończeniu kuracji!!! Koniecznie napisz!!!
    P.S. Pięknie wyglądasz w fioletach :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Jestem zachwycona Twoimi kolorowymi tygodniami i Twoim wyjatkowym stylem w ogóle! Nie wyobrażam sobie siebie w takich kreacjach, ale oglądając Twoje zdjęcia bardzo chciałabym się zarazić kolorami. Ale najbardziej chciałabym się nauczyć tak oryginalnie je zestawiać, choć pewnie akurat tego nie da się nauczyć, z takim darem trzeba się urodzić...
    PS.Makrobiotyka i leczenie jedzeniem to i dla mnie bliskie tematy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem Renyu, czy to dar, ale od dziecka uwielbiałam kolory i kolorowych ludzi. Im jestem starsza tym więcej mam odwagi uzewnętrzniać siebie. Dlatego tez nie boję się łączyć pozornie nie łączących się wzorów, kolorów, faktur. A że w du...e mam modę (tzn. to, co się "aktualnie nosi") to tym bardziej nie mam oporów ubierać to, co mi się podoba:)

      Usuń
  6. fajne te sukienki i moje ulunione barwne rajtki :)

    OdpowiedzUsuń