piątek, 9 września 2011

KREATYWNA KREACJA...

Tyle rzeczy, działań, pomysłów wymyśliłam w ciągu ostatnich kilku lat, że starczyłoby na kilka osób i jeszcze by zostało.
Wdzięczna jestem sobie samej za to, ale to nie takie łatwe podziwiać siebie za tyle wspaniałych rzeczy, które się wymyśliło, zrobiło, stworzyło...
I nie przemawia tu przeze mnie pycha, ale duma.

Kilka znanych nauczycielek rozwojowych- m.in. Sondra Roy, Luisa Hey, Ewa Foley, mówią i piszą o tym, że Wszechświat doceni naszą robotę wtedy, kiedy sami się docenimy. Że energia obfitości, sukcesu, pieniądza itp. przepływać będzie swobodnie wtedy, gdy nie będziemy sami blokować tego przepływu. 
A czy tak jest? Czy to prawda? Można się przekonać tylko na sobie samym. Ja się właśnie przekonuję...


I druga rzecz, o której piszą i mówią nauczyciele rozwojowi i duchowi: że aby pomnażać energię dobra trzeba się tą energią dzielić. 
Jeśli mamy się czym dzielić to wróci to do nas zwielokrotnione.

I ja właśnie dzielę się swoimi dobrami- własnoręcznie zrobionymi produktami, które na chwilkę schowałam do słoiczków, bo niebawem znajdą miejsce w innym domu (żołądku), dającymi (taką mam nadzieję) rozkosz podniebieniu i zmysłom wszelakim, a przede wszystkim przekonującymi do codziennego zdrowego odżywiania, które jest smaczne, energetycznie zrównoważone i wprawiające w dobry nastrój...

Moje produkty można zamawiać, zakupywać i odbierać w Akademii Zdrowych Smaków w Rybniku





wtorek, 6 września 2011

8/ LNIANY I CZERWONY

Krótka wizyta w sąsiednim mieście zaowocowała kilkoma zdjęciami.
Miasto, które odwiedzałam przypomina mi Wrocław, który bardzo kocham. A jest o wiele bliżej.
Czasu było mało, bo zbliżała się burza, ale już niedługo znowu tam zawitam. I będzie więcej czasu na zwiedzanie:)

Ten lniany zestaw jest chyba moim najstarszym z lnianej szafy. Len jest mocny, gruby, ale przyjemny w noszeniu. Za każdym razem mogę łączyć go z innymi kolorami, dodatkami. 
Tym razem jest to czerwień:)







foto: Andrzej Rajter (http://yogurt.flog.pl/)
 
Tunika lniana- sh
Spodnie lniane- sh
Turban- chusta sh
Torebka- Słoń Torbalski
Buty- Prima Moda

czwartek, 1 września 2011

7/ BIAŁY I ZŁOTY


Dziś połączyłam biały ze złotem, bo do butów, które mam już ze 3 lata, dokupiłam, przez przypadek oczywiście, złotą torebkę. A że całość wyglądała troszkę nudnie, turban zrobiłam z kolorowej chusty. 
I jest fajnie:)





Zdjęcia- Agata i Maya

Spodnie lniane- sh
bluzka bawełniana- sh
torebka złota- NEXT
buty złote- Prima Moda
Branzoletka- India Shop
Turban- chusta sh

poniedziałek, 29 sierpnia 2011

6/ GRANAT I WRZOS

Niedziela w Chorzowskim Parku Kultury i Wypoczynku...












Sukienka lniana- sh
Sweterek bawełniany- sh
Turban- chusta sh
Torba- H&M
Buty- sh

WSCHÓD SŁOŃCA

Z mojego mieszkania, z mojego okna, z mojego łóżka- codziennie mogę oglądać wschody Słońca. 

W różnych porach roku Słońce budzi się o innej godzinie i troszkę w innym miejscu. 

Moje okna wychodzące na wschód nie mają drukowanych firanek, nie są zakratowane żaluzjami czy zasłonięte płachtami materiałów. Są gołe! 

I dzięki temu od prawie 20 lat mogę CODZIENNIE oglądać taki właśnie łanderful łorld...:)















FOTO: Andrzej Rajter http://yogurt.flog.pl/

5/ CZARNY I TURKUS

Oto prezentacja mojego niedawnego nabytku- czarnej lnianej sukienki...
Jak na mój wiek i wagę jest ciut za krótka, więc dołożyłam do tego legginsy.

Prezentuję tu dwie torebki- pierwsza, czarna, jest ze skóry ekologicznie oprawianej i farbowanej, dostałam ją od przyjaciółki na urodziny. Prowadzi wraz ze swoich chłopakiem manufakturę skórzaną, rzeczy są wyjątkowe, szyte ręcznie, wypieszczone. Pomimo, że mała, jest wygodna i pasuje do wielu stylizacji:











 
Druga torebka, a właściwe torba, jest zrobiona z zamszu alkantara. Mięciutka, duża, wykonana ręcznie, przez dopiero co poznaną twórczynię toreb- Basię Kalfę (http://www.balikbalik.com/home)
Jej torby można pooglądać i zamawiać na Pakamerze:
http://www.pakamera.pl/balik-0_s12090060.htm 













wtorek, 23 sierpnia 2011

4/ FIOLET I BIAŁY

Dzisiejsze popołudnie upłynęło mi na zabawie gliną. 
U Adrianny na działce bawiliśmy się w tworzenie rożnych mniej lub bardziej przydatnych cósiów...
Komary żarły nas do krwi, niewiele pomogły naturalne, ziołowe specyfiki Adrianny, ale cóż tam, przeżyliśmy i bawiliśmy się cudownie:)

















Bluzka bawełniana- sh; była już TU
Spodnie lniane- sh
turban- chusta sh
buty- sh
Torba- H&M; była już TU
Kolczyki- India Shop

3/ CZERWONY I BIAŁY


Krótka wyprawa sklepowa z przyjaciółką zaowocowała kilkoma zdjęciami:









 


Zdjęcia: Neshka


Spódnica lniana- sh
Bluzka bawełniana- sh
Turbanik szal - sh
Torba- sh
Buty- Prima Moda
Pasek- Monnari
Kolczyki- hand made (http://tygielrozmaitosci.pl)

poniedziałek, 22 sierpnia 2011

2/ WRZOS I FIOLET

Piękna niedziela...
Ciepło, spokojnie, bez pośpiechu.
Rano wycieczka rowerowa, a popołudniu spacer. 
Niestety efektem ubocznym spaceru są bąble po komarach...

Ale warto było:)






foto: Andrzej Rajter (http://yogurt.flog.pl/)


Lniana sukienka- Gerry Weber
Sweterek bawełniany- sh
Turban- sh
Sandały- prezent (Primark)
Torba -prezent (H&M)

sobota, 20 sierpnia 2011

1/ POMARAŃCZ I CZERWONY


Kocham LEN!
Nie przeszkadza mi jego gniecenie się, trudne prasowanie, czasami gryzienie.
To miłość bezwarunkowa.
Mijane osoby- czy to w sklepie, na ulicy, targu, spacerze- widzę dopiero wtedy, jak mają na sobie LEN!
Najlepsze ciuchy z LNU mam z sh. 

Lubię bawełnę. 
Szczególnie z domieszką lnu:) 
Ale też z odrobiną lycry.
Jest świetnym dodatkiem do LNU.


Czasem lubię wełnę. 
Jako dodatek do LNU. 
Ewentualnie jako ubranie wierzchnie, które ma podszewkę i  nie gryzie.

W mojej szafie mieszka LEN... 



Sukienka z lnu- sh
Sweter z bawełny- M&S
Szal z bawełny- sklep z lnem w środku wrocławskiego rynku
Turban bawełniany- sh
Torebka skórzana- Słoń Torbalski

piątek, 19 sierpnia 2011

SPACEROWE PIĘKNO OKOLICY

       Z miejsca, w którym mieszkam, mam wszędzie blisko. I do różnych instytucji, sklepów, rozrywek, i do miejsc, gdzie mogę się wyciszyć, nacieszyć przyrodą, kolorami, widokami.

       Do tych miejsc docieram na piechotę, czasem uzbrojona w kije, ale też zwiedzam je, jeżdżąc na rowerze.
Mam ten przywilej, że o różnych porach dnia mogę po prostu wyjść z domu i udać się do ulubionego zagajnika, by poprzytulać się do brzóz, czy też pojeździć sobie na rowerze po ścieżkach, na których żywej duszy...
Uwielbiam te wyprawy... Dają mi poczucie wolności, odrywają od spraw codziennych, naładują energią, czasem też fizycznie "ściorają".

Ten weekend też będzie obfitował w rowerowe wycieczki, ale tym razem do miejsc mi nie znanych. Fajnie!

Zdjęciach, które tu prezentuję, a które zrobił mój mąż, widać piękno mojego ukochanego miasta:














FOTO: Andrzej Rajter http://yogurt.flog.pl/

środa, 17 sierpnia 2011

PIĘĆ ŻYWIOŁÓW w "TRZECH ŹRÓDŁACH"


         Historia zaczyna się w Zakopanym. Byłam tam w czerwcu, gotowałam na warsztacie dietetyczne, zdrowe jedzenie wg 5 Przemian. Pewnego wieczoru było mi dane uczestniczyć w wieczorze Tańców Żywiołów. Prowadziła je Bea... Po spotkaniu, które było bardzo ciekawe i przede wszystkim nasycone energią Ziemi, podekscytowana przeżyciami i zaciekawiona Beą, podeszłam do niej, objęłam ją i powiedziałam jej do ucha: " choć ze mną, nakarmię cię...". Poszłyśmy do "mojej" kuchni, po drodze zwijając z jakiegoś kąta stół, posadziłam przy nim Beę i zaczęłam przygotowywać dla niej wieczerzę. Paliły się świece, za oknem była noc. W tym momencie Bea miała wizję, takie deżawu, że widziała mnie już kiedyś przy piecu, jak gotuję. 
Tak zaczęła się nasza znajomość, zainicjowana kiedyś przez Wszechświat, a teraz dokonana.
Bea ma swój ośrodek rozwoju w pięknym miejscu, który wciąż tworzy ze swoją rodziną i znajomymi. Zajrzyjcie tam: http://www.trzyzrodla.pl/historia.html
Zaprosiła mnie tam, bym gotowała na jednym z warsztatów szamańskich (http://www.trzyzrodla.pl/trzeci_rzad_3_warsztat.html). Miejsce to zwie się TRZY ŹRÓDŁA.

        Ośrodek i miejsce wokół niego ma moc. NIESAMOWITĄ MOC, bo wszystkie Pięć Żywiołów jest tam w równowadze. Niczego tam nie brakuje, niczego nie jest nadto.  
Zobaczcie sami:

DRZEWO


 OGIEŃ



ZIEMIA


  



 METAL



WODA

        

         Wszystkie Żywioły towarzyszyły mi przez te kilka dni, kiedy gotowałam dla mnóstwa ludzi z różnych zakątków Polski. 
Niektórzy uczestnicy wpisali się do mojego zeszyciku, m.in: "Mój żołądek dosłownie wskoczył w nieznane:) Tyle fantastycznych potraw w przeciągu 3 dni- niesamowite, co można zrobić ze zwykłego kalafiora! Dziękuję bardzo bardzo za tak zdrowy i profesjonalny, świetnie dopełniający klimat warsztatów catering. Dobra robota! Dzięki! Kuba K."


        

Odkryłam tam też bardzo ważną rzecz- jedzenie z pieca, w którym pali się ogień (nie gaz, nie prąd), jest lekko gorzkawe... A przecież smakiem należącym do Ognia jest Gorzki! Nigdy wcześniej nie jadłam jedzenia gotowanego na piecu, więc jest to dla mnie cudowne odkrycie!
Alleluja!

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...