piątek, 30 sierpnia 2013

Tydzień Trzynasty

Robię zdjęcie codziennie na mojej przerwie w pracy- mniej więcej o tej samej porze i w tym samym miejscu.




26.08.2013


27.08.2013 (macham do koleżanki:)


28.08.2013


29.08.2013


30.08.2013



W tym tygodniu razem ze mną były: 

1- włóczkowa bransoletka- MazziWool
2- torebka- SŁOŃ TORBALSKI
3- buty- El-Naturalista
4,5- naszyjnik- EwaMillerRękodzieło
6- drewniany pierścionek z Sopotu
7- skórzana włoska torebka
8- buty skórzane- firma KRZYSIEK
 9-bransoletka- wielosmaki
10-naszyjnik-agnieszka.kloc
11-naszyjnik- mariscapes










niedziela, 25 sierpnia 2013

Szumi dokoła las...

Rower.
Wycieczka rowerowa.
Szumiący las.
Kontemplacja.
Modlitwa.
Wysokie podjazdy.
Strome zjazdy.
Nowe szlaki.
Pola.
Zapach ziemi.
Kukurydza.
Chaszcze.
Cisza...








Gmina M.
Lody.
Ławeczki.
Pergola.
Plac zabaw.
Fontanna.
Wyspa Tropikalna.












 





Ze mną były:
1- tenisówki- F&F
2. Kolczyki- http://bigastyl.pl/
4. Torba od Bastet- http://bastetlady.blogspot.com/




piątek, 23 sierpnia 2013

Tydzień Dwunasty


Robię zdjęcie codziennie na mojej przerwie w pracy- mniej więcej o tej samej porze i w tym samym miejscu.

19.08'13

20.08'13

21.08'13

22.08'13

23.08'13


 W tym tygodniu nosiłam m.in:
 
1- pasek skórzany: http://saleya.de/damen.html
5- buty Clarks: http://clarks.pl/  
7- spódnica etno: http://www.bigastyl.pl/
9- chusty: india shop

niedziela, 18 sierpnia 2013

Pierwszy i myślę nie ostatni...

...Jarmark Cieszyński dobiegł końca.
Wprawdzie ledwo żyję, upał dziś był duży (10 godzin na słońcu), ale warto było!

          Cały ten Jarmark nazwałam ZLOTEM WARIATÓW, gdyż miałam naprawdę nieodparte wrażenie, że wszyscy wystawcy to ludzie pozytywnie zakręceni, poświęceni swojej pasji, mający tyle ciekawych i nietuzinkowych pomysłów na stworzenie hendmejdowych dzieł, przez co na rynku było tak kolorowo, energetycznie i radośnie, że czegoś takiego jeszcze nie przeżyłam!
          Dodatkowo, do tego całego tygla rozmaitości dołączają: odwiedzający/zwiedzający/komentujący/kupujący kolorowi, ciekawi, sympatyczni ludeczkowie, którzy bardzo licznie przybyli na cieszyński rynek.

          Jestem i jeszcze długo będę naładowana tak pozytywną energią dzięki tym wszystkim ludziom, którym chciało się przyjść, podejść do nas, pogadać, zapytać jak się w Cieszynie czujemy, skąd jesteśmy, itp.

          Dziękuję jeszcze raz wszystkim Wam z cieszyńskiego rynku, a w szczególności organizatorowi Marcinowi Wieczorkowi!

I w ogóle kochani ludzie- bądźmy dla siebie dobrzy:)




Nasze wspólne stoisko: WIELOSMAKI i MAZZI:





A to zadowolone posiadaczki WOKÓŁSZYJNIKÓW:







Najmłodsza klientka też chciała fotografię razem, jak to sama określiła, z taką samą panią jak w komputerze (wraz z mamą jest oglądaczką mojego bloga:)

Dwie dziurki w nosie i skończyłosię:)

piątek, 16 sierpnia 2013

Oczyszczanie

          Zbliża się Pełnia, a po Pełni zmniejsza się Księżyc, więc to najlepsza pora na oczyszczanie organizmu. Tym bardziej lepsza teraz, gdyż właśnie mamy Babie Lato, pora w sam raz na przygotowanie się do nadchodzących chłodnych/zimnych dni.

          Jestem dietetykiem wg Medycyny Chińskiej (TCM), której filozofia pokazuje i daje nieustające dowody na to, że nie jesteśmy li tylko ciałem, ale My to Ciało, Umysł i Duch.
Gdy na jednym polu coś nie gra, inna integralna część nas też to odczuwa, więc prędzej czy później złe odżywianie wpłynie na nasz nastój, a nadmiar emocji, nad którymi nie panujemy wpłynie na nasz organizm i jego funkcjonowanie.

          Nie jestem zwolenniczką radykalnych zmian, wolę metodę małych kroczków. Wolę Intuicję od wiedzy, ale bez wiedzy stałabym się ignorantką, a pycha zeżarła by mi Nerki..., dlatego też własną kilkunastoletnią praktykę oraz wiedzę ze studiów dietetycznych przekułam na nauczanie innych.

          TCM podchodzi do człowieka indywidualnie, dlatego też nie ma jednoznacznych i takich samych zaleceń dla wszystkich. Internet, księgarnie, poradniki pełne są metod na odchudzanie, oczyszczanie, zdrowienie itp., ale w większości przypadków nie działają, w najgorszym razie mogą zaszkodzić.

          Ja swoje oczyszczanie podpieram moją indywidualną potrzebą organizmu, która na pewno nie jest taka sama jak innych. Dlatego nie dajcie się omamić obietnicą efektów, bo jeśli wasze potrzeby nie zostaną zaspokojone, a jedynie zastąpione innymi, to na dłuższą metę nie zda to absolutnie egzaminu.

          I jeszcze bardzo WAŻNA sprawa! Gdy zabierzecie się za oczyszczanie to wiedzcie, że oczyszczać się będą również wasz umysł i dusza. Mogą wtedy dziać się rożne dziwne być może rzeczy, jak np. u mnie- zawsze, gdy planuję oczyszczanie zaczynają towarzyszyć mi dziwne "zbiegi okoliczności". Tym razem zaczęłam mówić NIE tam, gdzie najmniej się tego po mnie spodziewano i zaczął się młyn. Muszę się temu uważnie przyjrzeć i dopuść taką możliwość, że posprzątam nie tylko ciało ale i "podwórko" wokół niego. Może okazać się to bolesne nie tylko dla mnie, więc jestem z leksza podminowana... Ale odwrotu już nie ma:)

          Na koniec coś pozytywnego: jedna wskazówka dotycząca oczyszczania- najpierw posprzątajcie w swoich lodówkach i szafkach (posprząta się też w umyśle), a potem udajcie się do sklepu za zdrową żywnością, by kupić niezbędne produkty, które odżywią, oczyszą, dodadzą energii i zmienią nastrój na uśmiech na gębie:)

Ja tak właśnie dziś zrobiłam i wszystkim serdecznie to polecam:)








czwartek, 15 sierpnia 2013

Wniebowzięcie

          Dziś jest Matkiboskiejwniebowziętej, to i ja zapragnęłam trochę wniebowzięcia, więc spontanicznie, z wodą miodowo-cytrynowo-miętową, dwoma nektarynkami i kilkoma cukierkami wyruszyliśmy z mężem rowerem w świat.
          No i nie przypuszczałam, że taka cudowna wycieczka się zrobi:)

          Każda wycieczka, nawet spontaniczna, musi mieć zadany cel (przynajmniej u nas:). A propos celu- niedawno prowadząc dysputy filozoficzno-psychologiczno-socjologiczno-blebleble, doszliśmy z mężem do wniosku, że jakikolwiek byśmy sobie cel wybrali wychodząc z domu, to i tak zawsze chodzi o ten sam cel- o powrót do domu...
          Wracając do wycieczki- wieczne pytanie: "to gdzie jedziemy" dziś nie czekało długo na odpowiedź- jedziemy do Żor, do Herbaciarni u Janki. A dlaczego tam? Hmm, może dlatego, że na fejsbuku przeczytałam, iż Herbaciarnia dziś zaprasza od 12:00, więc czemu nie? Daleko nie jest, fajna trasa, a jak dojedziemy to napijemy się... mrożonej kawy!!!!




          Jadąc sobie powolutku, pomalutku, byłam wniebowzięta m.in. dlatego, że było bardzo cicho! Samochodów praktycznie zero, zero luda na świecie, spokój, cisza, ciepełko. Mały wiejski sklepik uraczył nas Karmi malinowym (mmm... pyszne było:), dookoła piękne ogródki pełne kwiatów i owoców. SIELANA!

          Bardzo lubię Żory. Mieszkałam tu dwa lata, tu urodził się mój syn, tu mieszkała Aga, mieszka Ania. Ciepło wspominam te dwa lata i często wpadam do Żor tylko po to, by z Anią połazić po rynku i napić się kawy, która towarzyszy nam przy rozmowie, czy wpaść do Janki na chwilkę pogawędki.

          Tym razem też tak było- połaziliśmy sobie po rynku, posiedzieliśmy chwilę na ławce...
Boże, jak ja kocham Żory!





          Wyjeżdżając z Żor spotkała nas zapierająca dech niespodzianka- GRAFFITI!!
Szacun dla twórców:)






           Czad! Coś pięknego! Robiliśmy tam zdjęcia z uśmiechniętym ryjem, aż motylki w brzuchu miałam::) To ci wniebowzięcie!!

          Wracamy już do domu. A może dzisiaj inną trasą niż zawsze? Waham się, waham, w końcu ulegam. Wybieramy trochę dłuższą trasę, ale za to taką, którą nie jechałam.
           Widoki trochę odmienne od tych, które towarzyszyły nam przez większą część trasy- otóż przede mną rozpościera się księżycowy krajobraz- HAŁDY!
          Z jednej strony ciemna góra, na której szczycie słychać motory- chyba jakieś kamikadze trenują brawurę, ale za kilkaset metrów hałda zmienia się, hm..., w dziki ogród...:) Rosną na niej słoneczniki, dynie, pomidory..., kilka słoneczników, dyniek ozdobnych i jedną jadalną przywiozłam do domu.
          Wiecie co? Tam było pięknie!!!!!!!!!!!!!!!!!






Wniebowzięcie się udało! Czego i Wam życzę, o ile chcecie:)

środa, 14 sierpnia 2013

Tydzień Jedenasty

ię zdjęcie codziennie na mojej przerwie w pracy- mniej więcej o tej samej porze i w tym samym miejscu.


Tym razem tylko 3 zdjęcia, gdyż do końca tygodnia nie będzie mnie w pracy...:) 

12.08'13


 13.08'13


14.08'13
 

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...