sobota, 18 czerwca 2011

ZAKOPANE- TŁUM LUDZI I BAR MLECZNY

   
     Zakopane..., nie byłam tutaj 22 lata..., a teraz jestem, chodzę po Krupówkach, robię zdjęcia, zaznajamiam się z okolicą. To tylko dzisiaj, bo jutro zaczynam gotować dla grupy, która przyjedzie dać sobie wycisk (http://dajsobiewycisk.pl)


     Krupówki- mnóstwo ludzi, mnóstwo knajp głównie z mięsiwem, sklepów, Janosików zdjęciowych i grajków-srajków, co puszczają muzykę z magnetofonu (?), by jakiś badziew podskakiwał do rytmu. 






     Zgłodniała do granic możliwości szukałam czegoś zdrowego, wegetariańskiego, niestety, po półgodzinie poddałam się i kupiłam sobie obwarzanka. Usiadłam na ławce, bo tłum mnie zmęczył, ale nie dało się długo wysiedzieć, bo z każdej strony hałas. Poszłam sobie w jakąś boczną uliczkę i... odkryłam BAR MLECZNY! Łał! Pierogi wszelkiej maści, zupy, kasza gryczana... Zamówiłam sobie ruskie pierogi, prosząc panią, by nie okraszała mi słoninką tylko masłem, nie było problemu- dostałam pierogi z cebulką na oleju. I nie były lepione tak tradycyjnie, tylko dookoła. Zjadłam je sobie na tarasiku, w ciszy i spokoju dosłownie 50 metrów od Krupówek. Kosztowały 10zł!!!

                                                    





  Nie omieszkałam też wejść do sklepiku z biżuterią, oczywiście nie wyszłam stamtąd z pustymi rękami- co widać na załączonym obrazku:









     W domu, w którym mieszkam jest coś, za czym bardzo tęskniłam- CISZA! Tego na co dzień mi brakuje. Tutaj pobędę sobie w ciszy.
A jutro go garów- chłodnik z truskawek i pomidorów oraz zupa soczewicowo-kokosowa z chili.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz