niedziela, 27 lipca 2014

Zaskoczeń wakacyjnych ciąg dalszy...

...
Zaskoczenie pięćsetne
MIEJSCA:

Sopot-okropne miasto. Kilkanaście lat temu spędzałam tu wakacje z rodziną pod namiotem, wtedy Sopot był fajny. Teraz nie.
By napić się kawy szukaliśmy czegoś w bocznych uliczkach i tak trafiliśmy do przesympatycznego Zaścianka, w którym kawy i desery polecali wszyscy redaktorzy Trójki:)





Gdańsk- po raz pierwszy zobaczyłam go naprawdę- pan Tomasz, taki nieznajomy, przydybał nas, gdy podziwialiśmy jakiś budynek- zaczął nam o nim opowiadać i tak łaził z nami kilka godzin i co centymetr opowiadał o tym, co widzimy- skąd są malunki na ścianach, co to za rynny, ile jest w Gdańsku Neptunów, a także historie krzyżackie, kupieckie, budownicze, handlowe..., opowiadał o uliczkach, znanych ludziach, wynalazkach, drzwiach, oknach, hotelach...

 



A jak już mieliśmy "dość" to zaprowadził nas do knajpy, która zaparła mi dech, taka była kolorowa i oryginalna (w przeciwieństwie do jedzenia).
Widzicie wejście do toalety?




Zaskoczyło mnie w Gdańsku (w Gdyni też było) miejsce do leżingu- tak na środku jakiegoś placu można sobie było wypożyczyć leżak, książkę, gazetę, posiedzieć z przyjaciółmi, poczytać, pogadać przez telefon...



I jeszcze to mnie zaskoczyło, że w Gdyni dalej istnieje Rudy Kot, o którym opowiadał mi mój mąż, bywalec tegoże w latach zamierzchłych:)



 A w Łodzi nie zaskoczył mnie lokal Ministerstwo Śledzia i Wódki, bo takiż jest i w moim mieście, ale Wściekłe Psy zaskoczyły mnie bardzo- najlepsze jakie piłam:)
Na zdrowie!



Zaskoczenie osiemset dziewiąte:
JARMARK we Wdzydzach Kiszewskich:

Tę rzeźbę nazwałam Wenus z Widłami, spodobała się nazwa panu stwórcy, choc miał on swoją nazwę na tę: Anioł Agrarny:)



Jarmark odbywa się od 41 lat na terenie Skansenu- wpadnijcie tam za rok, warto:)



Takie cóś w skansenowym kościółku:)





Zaskoczenie tysiącpięćsetstodziewięćset
NATURA:

kwitnąca gryka i szum pszczół zapylających kwiaty- miód dla duszy:)



Wszędzie są dzikie miejsca, rzadko odwiedzane przez człeka...:)




Zaskoczenie dwieście tysięcy pierwsze
ZACHODY SŁOŃCA:

są nad jeziorem przepiękniaste, a te nadmorskie to niech się chowają ze wstydu, nie umywają się do tych:



Zaskoczenie dwa miliony dwadzieścia trzy
MURALE w Łodzi:








Ale zaskoczeniem nie było dla mnie to, że po raz kolejny wakacje z przyjaciółmi da się jakoś przeżyć:)










Z miliarda zdjęć jeszcze to:)





A zdjęcia robił mój mąż, czasem ja, a czasem reszta tej bandy, co z nami wakacjowała:)








niedziela, 13 lipca 2014

Jak tu jest cudnie...!

           ... oraz takie wyrażania jak: ale czad!, nieziemsko, bosko, wspaniale, inaczej, pięknie, cudownie, niesamowicie- były dziś wypowiadane przeze mnie i współtowarzyszy urlopu z milion razy!
Tu jest cudownie!!!!
          Pierwszy dzień odpoczynku (wczoraj podróż i tylko krótki rekonesans okolicy), pierwsza wycieczka rowerowa, a wrażenia estetyczno-emocjonalne z wyższej półki.

          Zaskoczenie pierwsze:
- miejsce, w którym mieszkamy:


Dom jest zadbany, czysty, gospodarze mili, uprzejmi- tacy dobrzy ludzie. Pokoje duże, meble i podłogi drewniane, łóżko wygodne.

          Zaskoczenie drugie:
- jezioro czyste, kamienisty brzeg, przystań zadbana:




          Zaskoczenie trzecie:
- we wsi jest bar z domowymi obiadami z kompotem, wszystko świeże i smaczne.
I mam co jeść- zupa z kurek, kopytka odsmażane na maśle na moje specjalne życzenie (bo normalnie to podają ze skwarkami), groszek z marchewką na ciepło i nieziemsko smaczne buraczki:


No i co pić- regionalne piwko:


          Zaskoczenie czwarte:
- trasy rowerowe- szerokie drogi, piękne okolice, mało turystów, cisza i spokój. Skowronki śpiewają nad polami- tylko one rozrywały ciszę pól, gajów i miedz.
Lasy czyste, rzeki czyste, drogi czyste, ja pierdziu!!








          Zaskoczenie piąte:
- nawet przydrożne kapliczki mają inny kształt, inną budowę:




          Zaskoczenie szóste:
- dwa miasteczka dalej lokalna społeczność w ichnim domu kultury wystawia teatr amatorski "ZAPOMNIANY DIABEŁ".  Na wstępie jeden z aktorów do kapelusza zbiera "co łaska" i serdecznie wita każdego gościa. A potem tłum ludzi (!) ogląda wspaniałe przedstawienie, wciąż z widowni bijemy brawo i śmiejemy się do rozpuku:






Ah, jaka cudowna niedziela!!!!!

          Zaskoczenie siódme:
- TU NIE MA KOMARÓW!!!!!!!!!!!


Ludzie! Tu jest raj dla każdego: są spływy kajakowe, wycieczki statkami, muzea, trasy rowerowe i piesze, małe miasteczka, rzeki pełne ryb, bary pełne pysznego, regionalnego piwa, a dla tych, co lubią się nudzić- przecudne okoliczności przyrody, które te nudę umilą:)

Zapraszam to Wdzydzów Tucholskich:)



piątek, 11 lipca 2014

Tydzień Pięćdziesiąty Szósty

A podtytuł brzmi:
            BĄDŹ GOTOWY DZIŚ DO DROGI...
bo właśnie nadszedł ten upragniony URLOP!!!!!!!!
Rowery spakowane, kije też.
Ciuchy, kosmetyki, biżuteria, owszem.
Nawet strój kąpielowy, świeżo nabyty.
Książki, czasopisma- na chwilę lenistwa, ale bez względu na pogodę dupa na rower i hejka!

Bory Tucholskie, nadchodzę!!!!!!!!!!


Robię zdjęcie codziennie na mojej przerwie w pracy- mniej więcej o tej samej porze i w tym samym miejscu.




07.07.2014  


08.07.2014  


09.07.2014 


10.07.2014 


11.07.2014

niedziela, 6 lipca 2014

Tydzień Pięćdziesiąty Piąty

A podtytuł brzmi:
          ZABIJAMY PLANETĘ ZIEMIĘ...
...w każdej sekundzie tu i teraz.
           Skąd ten podtytuł? Ano z refleksji po obejrzeniu kilku programów przyrodniczych, pokazujących okrucieństwo, bezmyślność, chciwość, głupotę i żądze wszelakie ludzkie, które sponiewierają planetę bez ograniczeń i refleksji.
            Programy te bardzo mnie zasmuciły. Wkurzyły taż, ale bardziej zasmuciły. Smucę się, gdy widzę, jak bezkarnie torturuje się i zabija zwierzęta po to, żeby zaspokoić jakieś durne zachcianki człowieka, jak np. odcinanie na żywca płetw rekinom, które wrzuca się potem z powrotem do wody takie okaleczone (programy o tym zrobił między innymi Gordon Ramsay), albo jak handluje się zagrożonymi gatunkami zwierząt, oczywiście nielegalnie, tylko dlatego, że jest na to popyt.
            Smucę się, gdy widzę, ile miliardów ton śmieci produkujemy, gdzie i jak je składujemy, ile przez to cierpi ludzi i jaki to wpływ na środowisko naturalne planety. Te śmieci to naprawdę zgroza!!
          Smucę się. Wiem, że to nic nie zmieni, to tylko moje uczucie, ale dojrzewa też we mnie jakaś cząstka, która na to wszystko nie pozwala, która chce zawalczyć o lepsze jutro moje i moich dzieci. Brzmi to może trywialnie, no cóż, jednak nie ma co tak patrzeć sobie na to wszystko w czystym, pachnącym domku i po programie wrócić do swojego fajnego życia. Trzeba działać...:)


Robię zdjęcie codziennie na mojej przerwie w pracy- mniej więcej o tej samej porze i w tym samym miejscu.


01.07.2014 


02.07.2014 
Ja i moje cudowne koleżanki z pracy:)


03.07.2014 


04.07.2014

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...