niedziela, 14 września 2014

Tydzień Sześćdziesiąty Trzeci

A podtytuł brzmi:
     "Kroniki portowe"...
...film, który wiele wiele lat temu, gdy go oglądałam, płakałam. Miałam wtedy etap utożsamiania się z bohaterami dramatów psychologicznych, bohaterów skrzywdzonych, zwichrowanych, pogubionych, smutnych, z ich życiem do dupy... Chodziłam co tydzień namiętnie (?) na DKF karmić się tymi emocjami, zalewać nimi swą udręczoną duszę i maltretować swój umysł.
          Aż któregoś dnia czara się przelała (niekoniecznie przez filmy, ale były one jednym z puzzli, które pasowały do mojego życiowego pejzażu). Więcej przyjąć tego syfu nie mogłam. Odwróciłam wtedy moje myślenie do góry nogami. Zaczęła się nowa Droga. Trwa do dziś:)
          Wczoraj właściwie z zaciekawieniem zaczęłam oglądać ten film- ciekawość dotyczyła moich nań reakcji.
          I co? Zobaczyłam w tym filmie piękne pejzaże, usłyszałam mądre zdania, poczułam siłę płynącą z prostych uczuć (fragment, jak grupa przyjaciół rąbie na kawałki dopiero co zbudowaną łódź, którym  miał odpłynąć ich kolega, był na prawdę wzruszający!).
Reasumując, film miał dla mnie bardzo pozytywny wydźwięk, co utwierdza mnie w tym, że moja droga zmian idzie wciąż w dobrym kierunku, czego i wam życzę:)

Robię zdjęcie codziennie na mojej przerwie w pracy- mniej więcej o tej samej porze i w tym samym miejscu.
 
 
 08.09.2014 


09.09.2014 


10.09.2014 


11.09.2014 


12.09.2014
 

9 komentarzy:

  1. Jakbym o sobie czytała.
    A "Kroniki portowe" znam, najpierw przeczytałam książkę!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No ja widzę, ze coś tam wspólnego ze sobą mamy:)

      Usuń
  2. ja miałam fazę na sztukę, teatr, klub 1212 itp i też byłam bardzo "uduchowiona" ale ta faza minęła, no może coś tam zostało ale nie przeszkadza :D
    oczywiście zestaw z podkolanówkami dla mnie najlepszy :)

    http://lamodalena.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Magdo, ale ja na żadnym tu zdjęciu nie mam podkolanówek (tylko rajstopy)!

      Usuń
  3. Cudowne stylizacje i kolory- to jest to co też jest mi bliskie. Często przechodzę ulicą na której robisz zdjęcia, bo mieszkam niedaleko.
    ps. Twój blog odkryłam ( bezcenne odkrycie w czasie jesiennej deszczowej pogody) dzięki kiermaszowi na otwarcie deptaka w Rybniku, na którym było stoisko wielosmaki z naszyjnikami :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, jak miło! Jak będziesz znowu kiedyś przechodziła obok to zagadaj:) Widziałam twoje fantastyczne dzieła na twoim blogu- będzie o czym pogadać:)

      Usuń
  4. Chętnie zagadam :) ,ale na razie nie trafiłam na porę w której robisz zdjęcia. Ulicę znam, bo to jedna z naszych stałych tras ( dom - rodzice). Jeśli podobałoby ci się coś z ceramiki, to chętnie wymienię się na naszyjnik - piękne są :)

    OdpowiedzUsuń