piątek, 31 października 2014

OXFORD

A podtytuł brzmi:
          Endeavour...
...czyli serial opowiadający o początkach kariery inspektora Morse'a.  Lata 60., Endeavour Morse (Shaun Evans - "Iskierka") rzuca studia na Oksfordzie, przez krótki czas służy w Królewskim Korpusie Łączności, a w końcu wstępuje do policji. Wydaje się, że tu również nie zagrzeje długo miejsca. Rozczarowany działaniem wymiaru sprawiedliwości zaczyna pisać wymówienie. W międzyczasie jednak zostaje wysłany razem z grupą detektywów, by wspomóc oksfordzką policję w poszukiwaniach zaginionej piętnastolatki. Zaważy to na całym jego życiu (filmweb).
          Oglądałam na Alekino razem z mężem, siedząc (leżąc) wspólnie na kanapie (rzadko się to zdarza:). I nagle (tzn. nigdzie nie było informacji) przestano go nadawać. O nie! Jak to?
          Jak można, bez uprzedzenia, przerwać serial, który oglądaliśmy z takim sentymentem, bo byliśmy 7 lat temu w tym mieście (OXFORD), powymierzawszy go na nogach wzdłuż i wszerz, przez kilka dni z rzędu. Głównie brzegami Tamizy (ah, te barki przy kanale, jako domy na wodzie!), i stare budowle, uniwersytety, mieszanka kulturowa..., a oni (ci z tv) przerwali perfidnie wspominki (bo dużo w tym serialu Oxfordu)!
           No cóż, ściągnąć kolejnych sezonów się nie da, bo jeszcze ich nie ma (to na TV usprawiedliwienie), powspominałam zatem dzisiaj OXFORD na zdjęciach.  Malucienki skrawek wspomnień (zdjęcia TYDZIEŃ SIEDEMDZIESIĄTY- osobno:):











sobota, 25 października 2014

Tydzień Sześćdziesiaty Dziewiąty

A podtytuł brzmi:
          kombinat pracuje
oddycha buduje... 
...czyli moja nowa zabawa z moim upartym umysłem, który kiedyś wolał być albo w przeszłości, albo w przyszłości, przez co uciekało mi tu i teraz.
          Dzięki terapii ze wspaniałą śp. terapeutką Eweliną oraz metodzie berta Hellingera (a także kilu innym metodom pracy z umysłem i ciałem) posprzątałam przeszłość, nauczyłam się optymizmu (tak, tak, optymizmu można się nauczyć!:) i patrzenia na świat świadomie, zarazem słuchając Intuicji.
          Ale czasami odzywają się stare przyzwyczajenia, rzadko niezmiernie, ale jednak. Ostatnie dwa tygodnie dawały w kość, szaroczarnobure myśli nie chciały wyjść z głowy, więc wymyśliłam sobie zabawę, by nie wzięły one górę, ale poszły w cholere.
          Zabawa polegała na tym, by zaraz po obudzeniu przypomnieć sobie jeden wers/refren z jakieś polskiej piosenki, który to miał mi towarzyszyć przez cały dzień. Skupiałam umysł na tym, by pamiętał, że ma patrzeć na dzisiejszy dzień przez pryzmat tego własnie wersu. 
Jezu, ale był czad!
          Pierwszego dnia zabawy przypomniała mi się piosenka Republiki, cały dzień był pod wpływem KOMBINAT PRACUJE ODDYCHA BUDUJE! 
          Było ciekawie, niesamowicie, zabawnie, zaskakująco..., zabawa na 102!, umysł powoli zapominał o gnębieniu mnie i zajął się obserwacją, a ja z dnia na dzień wracałam do "siebie", co widać na piątkowym zdjęciu:)
A wy, macie jakieś metody na szaroburoczarne dni?



Robię zdjęcie codziennie na mojej przerwie w pracy- mniej więcej o tej samej porze i w tym samym miejscu.


 21.10.2014


 22.10.2014


 23.10.2014


24.10.2014


 Chwalę się: moje nowe ocieplane, lakierkowe, czerwone glaniki:)

 

piątek, 17 października 2014

Tydzień Sześćdziesiąty Ósmy

A podtytuł brzmi:
    karmelowa skóra twoja
porysował czas ramiona...
Ależ to piękna piosenka:)

http://www.youtube.com/watch?v=JsXQoNvwniI


Robię zdjęcie codziennie na mojej przerwie w pracy- mniej więcej o tej samej porze i w tym samym miejscu.
 
 
13.10.2014 


14.10.2014 


15.10.2014 


16.10.2014 


17.10.2014
 

niedziela, 12 października 2014

Jesień w kolorach fuksji...

Niedziela.
Ciepło! jak to w październiku:).
To idziemy na spacer.
Cel- zobaczyć jesienne kolory.
Ubieram się jak na barwy jesieni przystało- na różowo/fuksjowo, mąż robi wielkie oczy i mówi: to mi na jesień nie wygada.
A ja mówię: udowodnię, że wygląda.

I oto efekt:)










 Jaram się moim nowym telefonem, a właściwie superextracul fotoaparatem:)





            Nie obyło się oczywiście bez odkrycia cudnie kolorowego graffiti. Na murach okalających przedszkole w środku blokowiska, małe dziecięce rączki stworzyły Graffiti przez duże G:)










I co, jest różowo/fuksjowo? Więcej nawet! Jest przeogromnie kolorowo na każdym metrze kwadratowym, które mnie otacza:)
Ach, jaka cudowna jesień:)

================================



No i jeszcze chwalę się:
Pomarańczowa fuksja
Do kupienia, do noszenia:)

Więcej tu:
http://izaraj.wix.com/wokolszyjniki

 

sobota, 11 października 2014

Tydzień Sześćdziesiąty Siódmy

A podtytuł brzmi:
     moje ulubione powiedzonka...
...które mam wryte w koleiny mózgu i zatopione w mej anemicznej krwi.

Przykłady:
- będę tak długo spać, aż wstanę
- wszystko mija i to też
- dupa, dupa, banda kupa
- jeżiszmariaundjósef

          Uwielbiam powiedzonka z serialu o Kiepskich,  wyłapuję je też u moich znajomych.
W ogóle każdy bliżej mi znany człek ma jakieś specyficzne dla siebie metaforki, porównania i onomatopeje, które go w pewien sposób charakteryzują (ale nie szufladkują!).

           Moja mama np. mówiła- nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. To stało się wręcz jej maksymą, którą i ja odziedziczyłam. Wierzę w nią głęboko, jest prawdziwa.
Tak jak i ta moja własna- wszystko mija i to też - w najgorszych chwilach mego życia dawała nadzieję... (inna wersja- wszystko mija, nawet najdłuższa żmija).

          Koleżanka z pracy- to już ostatni raz- które obwieszcza mi, że już nigdy, przenigdy czegoś nie zrobi, zje, zapali. Jak to słyszę to już wiem, że ma wyrzuty sumienia.

          Przyjaciółka- rozumiesz, o co chodzi (w co drugim zdaniu)- ma mi przypominać, jaka jestem inteligentna:)

          Mąż- trutututu majtki z drutu- daje mi do zrozumienia, że się ze mną w czymś nie zgadza i w ten sposób chce mnie zdekoncentrować:)
oraz
          - masz minę typu kupa- to powiedzonko narodziło się, gdy moja córka, będąc dzieckiem, robiła minę nad talerzem z warzywami, która to miała wyrażać obrzydzenie. Powiedzonko to kupiło wielu naszych znajomych, w tym moja przyjaciółka, która określa z kolei tą metaforą miny dzieci w szkole (jest nauczycielką), które nie chcą wykonać poleceń, ale je wykonują.

Jak sobie jeszcze jakieś przypomnę, to dopiszę.

A może wy podzielicie się swoimi powiedzonkami? Jestem ich bardzo ciekawa:)



Robię zdjęcie codziennie na mojej przerwie w pracy- mniej więcej o tej samej porze i w tym samym miejscu.



07.10.2014  


08.10.2014  


09.10.2014 


10.10.2014


No i jeszcze chwalę się moimi nowymi Wokółszyjnikami.
Można je nabyć, nosić, dać w prezencie, etc:) 

Są tutaj:  WOKÓŁSZYJNIKI







piątek, 3 października 2014

Tydzień Sześćdziesiąty Szósty

A podtytuł brzmi:
    ...
...czyli kilka tytułów, a każdy ważny i mówi o  tym, co w tym tygodniu przeżyłam.
Na żaden nie mogłam się zdecydować, więc niech pozostanie "biała karta":)

========

          Pochwalę się jedynie nowym zakupem- kolorowe tenisówki, w których będę chodzić aż do pierwszych śniegów, bo zakochałam się w nich po uszy:)



I jeszcze chwalę się własnoręcznie stworzoną stronką z WOKÓŁSZYJNIKAMI:




Robię zdjęcie codziennie na mojej przerwie w pracy- mniej więcej o tej samej porze i w tym samym miejscu.


 29.09.2014 


30.09.2014 


01.10.2014 


02.10.2014 


03.10.2014