piątek, 29 lipca 2016

Tydzień STO Pięćdziesiąty Ósmy

          Dobiegły końca moje krótkie, intensywne wakacje. Czas się pakować, wracać.
          Jak się pozbieram do kupy i obejrzę milion zdjęć zrobionych przez męża i wybiorę jakieś kilkanaście, to poopowiadam wam co nieco o tych miejscach, które zobaczyłam:) 
          Na razie co tygodniowe ałtfity:)





                                                  24.07.2016






25.07.2016






 26.07.2016











 27.07.2016







 28.07.2016


 29.07.2016



poniedziałek, 25 lipca 2016

TYLKO RADOŚĆ TWORZY RADOŚĆ

          Pierwszy dzień moich wakacji. Dopiero co przyjechaliśmy odpocząć "w przyrodzie", od razu wpadliśmy w paszczę II Roztoczańskiego Festiwalu Kapel Ludowych. Pożarła nas do samych kości:)
          Zachwyciły mnie oczywiście kolory strojów ludowych, ale porwała mnie przede wszystkim muzyka grana przez ludzi z pasją.















          Taki np. pan Stanisław (poniżej), którego Kapela Stacha wygrała festiwal- człowiek orkiestra, liczący 84 lata gościu, do którego przyjeżdżają pasjonaci folkloru i zbieracze regionalnej muzyki, nagrywają jego utwory i zamieniają na nuty. 
          Przypadliśmy sobie do gustu- on zaciekawił się moim strojem, dzięki czemu podszedł do mnie- ach! jaki zaszczyt mnie spotkał:) i opowiedział kawałek swojej historii.

          Pan Stanisław miał niesamowicie pozytywną energię. Już patrząc na niego jak gra czułam mrowienie w całym ciele, cały czas się uśmiechałam i karmiłam tym, co przesyłał. Była to niesamowita symbioza, bo on nakręcał się moim entuzjazmem, aż cała ta atmosfera tak się nabuzowała, że wybuchła zdaniem, które wypłynęło mi prosto z duszy:
TYLKO RADOŚĆ TWORZY RADOŚĆ:)
          Po chwili pan Stach zagrał specjalnie dla mnie skoczną polkę, ledwo usiedziałam na miejscu:)






          Kiedy okazało się, że Kapela Stacha wygrała, jego członkowie dali na scenie takiego czadu, jakiego ponoć dawno tu nie widzieli najstarsi mieszkańcy, a czad ten musiał jeszcze krążyć wśród słuchaczy, bo jak wrócili do ławek to grali dla nas jeszcze z godzinę, rozkręcili imprezę i poderwali do tanów niejednego "krzywonoga".











Tańcowali, grali i klaskali, aż noc nas zastała i do domów wygnała:)

piątek, 22 lipca 2016

Tydzień STO Pięćdziesiąty Siódmy

Dziękuję!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Dziękuję za wszystkie kciuki, życzenia i moc pozytywnej energii:)
Tak, zostałam teściową i bardzo się z tego cieszę. 
Obwieściłam to światu, by razem ze mną radował się tą nowiną:) 
Dziękuję jeszcze raz i odwdzięczam się posłaną ku Wam energią miłości:)

 


======================================


Robię zdjęcie codziennie na mojej przerwie w pracy- mniej więcej o tej samej porze i w tym samym miejscu. 



 19.07.2016






  20.07.2016





  21.07.2016






 22.07.2016




czwartek, 14 lipca 2016

Tydzień STO Pięćdziesiąty Szósty

Kochani- jutro (jeśli oczywiście dożyję, bo to nie jest takie oczywiste:) zdradzę wam, dlaczego już dziś kończę mój pracowniczy tydzień.


Proszę, trzymajcie za mnie kciuki, potrzebuję ich:)
 


======================================


Robię zdjęcie codziennie na mojej przerwie w pracy- mniej więcej o tej samej porze i w tym samym miejscu. 


 

11.07.2016






 12.07.2016





  13.07.2016





 14.07.2016



piątek, 8 lipca 2016

Tydzień STO Pięćdziesiąty Piąty

          Od tygodnia nie jem glutenu, czyli głównych zbóż, a bezglutenowych unikam. Odstawiłam cukier całkowicie, łącznie z miodem, jedynie sezonowe owoce i ksylitol.
          Po co? Z powodu migreny. Nie chce się odczepić, choć i tak mam ją rzadziej niż kiedyś, dzięki wielu terapiom i samozaparciu. Ale to wciąż ogromne obciążenie dla mnie i okropne cierpienie. Ostatnia migrena trwała 4 dni i to po niej zdecydowałam się na taki krok. 
          Oddałam znajomym zapasy zbóż, zakupiłam inne "mąki", których wcześniej nie używałam- z siemienia, migdałów i orzeszków ziemnych. Eksperymentuje z chlebami, ciastami i powiem- nie jest łatwo:(... Póki co jest ogrom warzyw i owoców, które dziennie "utylizuję", ale przyznam, że chwilami tęsknię za kromeczką żytniego czy drożdżówką z serem. A to dopiero początek, na efekty przyjdzie mi poczekać; może też się okazać, że już nigdy (?) do chleba nie wrócę, ale czego nie robi się dla zdrowia, prawdaż?
A wy macie jakieś doświadczenie z glutenem? Powspierajcie mnie trochę, proszę:)


p.s. dziękuję za wszystkie komentarze do poprzedniego posta:):)
 


======================================


Robię zdjęcie codziennie na mojej przerwie w pracy- mniej więcej o tej samej porze i w tym samym miejscu. 



 04.07.2016






  05.07.2016





  06.07.2016







  07.07.2016





 08.07.2016







piątek, 1 lipca 2016

Tydzień STO Pięćdziesiąty Czwarty

          Moja przyjaciółka 3 tygodnie temu miała niegroźny wypadek, ale ma calusieńką nogę w gipsie. Jest uwięziona na piętrze domu, bo na dole zamieszkali teście, którzy przyjechali na wakacje. Ledwo korzysta z toalety, o chodzeniu po świecie nie ma co marzyć- gips waży ze 100kg, a noga ma leżeć podniesiona do góry ile tylko się da.
Cierpi...:(
          Gdy ją odwiedziłam pożaliła mi się, że dopiero teraz widzi, ile dźwiga codziennie na swoich brakach przez to, ile dyspozycji wydaje mężowi i nastoletniemu synowi (dwoje dorosłych dzieci już poza domem). A ona to wszystko sama robiła, codziennie! 
          Rozśmieszyła nas ta historia, gdy opowiedziała, jak to syn zdziwił się, że po trzech dniach od poprzedniego odkurzania mama kazała mu znowu poodkurzać! Jak to znowu? Przecież jest czysto, po co tak często, to nie na zawsze? Że łazienkę, korytarz, kuchnię trzeba codziennie ogarniać, że trzeba teściowej pomóc w przygotowaniu posiłków (bo wiadomo, chłopy nie potrafią gotować:), bo to już starsza osoba i nie ma już tyle siły...
          Wszyscy zdziwieni sytuacją, zmianą przyzwyczajeń i rytmu dnia...
          Gdy wczoraj rozmawiałam z nią przez telefon zapytała, co robię?
- wracam do domu z pracy i jeszcze małe zakupy po drodze zrobię:)
- na nóżkach?
- tak Olu, na własnych nóżkach idę i cieszę się, że tak mogę:)
I prawie się biedna rozpłakała, a ja z nią. A przecież to jeszcze trzy tygodnie w gipsie, potem już będzie mogła chodzić i tańcować będziemy!
          Jaki to cud jest, że mamy łapki i nóżki, że widzimy, słyszymy, mówimy! Cieszmy się z tego i radujmy się, wdzięczność poczujmy za ten wspaniały dar, on nie jest nam dany raz na zawsze. Amen:)


p.s. eksperyment z poprzedniego posta udał się wybitnie:)
 

======================================

Robię zdjęcie codziennie na mojej przerwie w pracy- mniej więcej o tej samej porze i w tym samym miejscu. 

 

 


 27.06.2016





 28.06.2016





 29.06.2016






 30.06.2016





 01.07.2016


 

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...