piątek, 29 kwietnia 2016

Tydzień STO Czterdziesty Piąty

Majówka.
Uwielbiam!
Wyjeżdżam.
Grill, piwo, sielana.
Spacery, wycieczki, odpoczynek.
Wszystkiego po trochu, tak w sam raz.

Do zobaczenia w poniedziałek!



Robię zdjęcie codziennie na mojej przerwie w pracy- mniej więcej o tej samej porze i w tym samym miejscu.

 

25.04.2016







  26.04.2016






  27.04.2016






 28.04.2016



 

 
 29.04.2016



piątek, 22 kwietnia 2016

Tydzień STO Czterdziesty Czwarty

22.04.2016- DZIEŃ ZIEMI!!!

           Światowy Dzień Ziemi lub Międzynarodowy Dzień Ziemi – akcje prowadzone corocznie wiosną, których celem jest promowanie postaw ekologicznych w społeczeństwie (wikipedia).

           U nas w Rybniku, jak co roku, odbędzie się sprzątanie rzeki Rudy, który odbywa się w ramach obchodów Dnia Ziemi pod hasłem „Nie pływam w śmieciach”. Ma ona na celu mobilizację poparcia dla idei zachowania czystości polskich rzek i wywołanie zmian społecznie pożądanych – ograniczenie wyrzucania śmieci do rzeki. To także lekcja odpowiedzialności, aktywnego i świadomego uczestnictwa w pomocy potrzebującym rzekom (rybnik.com.pl).

          Rzeka Ruda, która przepływa przez Rybnik jest piękną rzeką. 3 lata temu płynęłam nią kajakiem- przeżycia estetyczno-emocjonalne nie do opisania. Mimo, że to niewielka rzeka, to robi wrażenie- swoją chwilami dzikością, zakrętami, kolorami, roślinnością, przyrodą wokół. 

          Ruda zwyciężyła w internetowym konkursie na Rzekę Roku 2015 Klubu Gaja!
 
          Jak macie zapędy kajakowe, turystyczne i ekologiczne to wpadnijcie na spływ kajakowy, przeżycie na całe życie:)


 
(fot- źródło: internet)





========================================

Robię zdjęcie codziennie na mojej przerwie w pracy- mniej więcej o tej samej porze i w tym samym miejscu.


 18.04.2016







 19.04.2016






20.04.2016







 21.04.2016







   22.04.2016





piątek, 15 kwietnia 2016

Tydzień STO Czterdziesty Trzeci

   
          Lubię sprawiać sobie przyjemność:) I to jak najczęściej:) Przyjemnością są zakupione zioła na targu i kwiaty na balkon... Albo nowy perfum, taki śliwkowy, odświeżający...Albo wejście do ulubionej księgarni i pogadanie z pracującymi tam pasjonatami, a przy okazji zakupić książkę, ot choćby tę, ZIELONE KOKTAJLE. 
          Jestem w niej zakochana! Ileż w niej niesamowitych inspiracji, przepisów, wskazówek i kolorowych zdjęć! Co jeden to lepszy, co jeden to ciekawszy.
Na zdjęciu poniżej prezentuję najbardziej jak dla mnie, oryginalny koktajl:
- 1/2 szklanki kiszonej kapusty
- garść szpinaku
- obrane jabłko
- szklanka naturalnego soku pomarańczowego
Wszystko zmiksować i pić:)
Ależ niemożliwy do opisania smak! Piję sok pomarańczowy o smaku kapusty, albo na odwrót. Co chwila odczuwam inny smak, mój mózg się od tego lasuje, pogubił się biedny:)



         


Książka zawiera przepisy np. na odchudzenie, dla sportowców, śniadaniowe na bazie mleka roślinnego lub kasz, pobudzające, odmładzające, sezonowe, itp, itd...
Mam zamiar wszystkie je spróbować, tak się nakręciłam:)

I jeszcze jeden hardcorowy przepis na lody kalafiorowe:

- 200g mrożonego kalafiora
- 2 łyżki naturalnego kakao
- 1 łyżka cynamonu
- 2 łyżki syropu klonowego
- 1/2 łyżeczki sproszkowanej wanilii
Zmiksować.
Uwaga wydawcy: nie obawiaj się, lody nie mają kalafiorowego smaku.










A wy- pijecie smoothie, koktajle, musy i soki? a jakie? Dajcie jakiś przepis, chętnie spróbuję:)




========================================

Robię zdjęcie codziennie na mojej przerwie w pracy- mniej więcej o tej samej porze i w tym samym miejscu.

 





 11.04.2016












 12.04.2016













 13.04.2016












 14.04.2016











                                                15.04.2016






piątek, 8 kwietnia 2016

Tydzień STO Czterdziesty Drugi





 
========================
Robię zdjęcie codziennie na mojej przerwie w pracy- mniej więcej o tej samej porze i w tym samym miejscu.


04.04.2016





05.04.2016





06.04.2016





07.04.2016





08.04.2016





niedziela, 3 kwietnia 2016

Jaki tytuł?

Cały czas zastanawiam się, jak zatytułować dzisiejszy wpis-
IMPRESJONIZM?
PANI WIOSNA?
TAP MADL?

          Na dzisiaj miałam inne plany, które zmieniały się co kilka dni- a to mieliśmy mieć dzisiaj gości, a to chcieliśmy otworzyć sezon rowerowy, a może jednak pojedziemy w góry.
Niestety, niegroźna na szczęście, choroba męża wszystkie plany pokrzyżowała. No ale wieszać się z tego powodu nie będę, wymyśliłam więc coś innego.

          Mówię więc: sukienką mą impresjonistyczną trzebaby pokazać, taka piękna będzie ze mnie Pani Wiosna- chodź pobawimy się w Tap madl:)
Ok!!!
Pojechaliśmy więc do niedalekiego, urokliwego parku cysterskiego w Rudach (wpadnijcie tam kiedyś:), by zrealizować plan.

           Słoneczny, cieplutki dzień plus okoliczności przyrody były w sam raz, by pokazać mój niedawny zakup- długą, pełną kolorowego kwiatu sukienkę:)

          Tu mała dygresja- będąc niedawno w Glasgow odwiedziłam mój ulubiony sklep MONSOON, który oferuje ubrania w sam raz dla mnie. Nie chodzi tu o rozmiar tylko o styl- jest kolorowy, chwilami ethno, bardzo kobiecy i niestety drogi...
Kolekcja wiosenna, jeśli chodzi o sukienki, to kwiaty i koronki. Koronki w stylu początku ubiegłego wieku- długie, dopasowane, niektóre nawet z trenem!, kremowe lub ecru, . Do tego rękawiczki, parasolki, buciki. Coś pięknego!!!
Ale jeszcze piękniejsze były sukienki w kwiaty, łąki i polanki, niestety wszystkie mini i też dosyć drogie. 

          Wracając do mojej sukni- od samego początku mojego z nią spotkania trwa zauroczenie. Uruchomiła mi się pamięć i wyobraźnia, w których powracają obrazy z dzieciństwa- jak leżę sobie, taka 5-6cio letnia, na dywanie i oglądam albumy z malarstwem. Tak, w latach siedemdziesiątych takie albumy były normalnie dostępne, najczęściej w wydaniu rosyjskim (radzieckim?). Uwielbiałam je oglądać, były takie ciekawe, bardzo kolorowe, bajeczne. Nie znałam wtedy malarzy i ich stylów, ale po latach dowiedziałam się, że mój ulubiony jest o impresjonistach- mam go do dzisiaj i do dzisiaj go oglądam:).
          Nie mogłam więc obojętnie przejść obok niej- złapała mnie w swe sidła i kazała zabrać do domu. Długo nie musiała czekać na prezentację, wręcz mam teorię spiskową, że to ona tak poczarowała, by zamiast gości, gór i roweru ubrać się w nią i pokazać światu. Co też z wielką przyjemnością czynię:) 















 Odbicie w wodzie stworzyło impresjonistyczny obraz, czyż nie?






































Z własnym mężo-fotografem:)