poniedziałek, 28 marca 2016

Torby, torebki, torebusie...

Mam ich dużo.
Nie mogłabym poprzestać na jednej, dwóch, bo to nudne. 
Muszę mieć ich wiele, w różnych rozmiarach, kolorach i funkcjach.
Wciąż marzę o kolejnej, ale o jednej marzę nieustannie i najbardziej- o torebce Hermiony, która mieściła nawet namiot z całym wyposażeniem:); wie ktoś, gdzie można taką nabyć?


To tylko wycinek mojej "kolekcji". Reszta nie miała okazji się sfotocić, pokażę je więc innym razem:)





































piątek, 25 marca 2016

Tydzień STO Czterdziesty

          W ubiegłą sobotę odbyła się kolejna Rybnicka Wegańska Kuchnia, czyli cykliczne spotkania mające na celu promocję weganizmu jako zdrowego i etycznego stylu życia.
           Każdy uczestnik przyniósł swoje wegańskie danie i dzielił się z innymi (kto nie przyniósł płacił dyszkę). 
Inicjatywa zacna, organizacja przyzwoita, uczestnicy interesujący a potrawy wyszukane, urozmaicone, oczywiście smaczne i kolorowe.
Co jadłam?
- wrapy z nowalijkami i pastą z suszonych pomidorów
- sałatkę z pieczonych buraków i soczewicy 
- smalczyk wegański z fasoli i suszonej śliwki
- drożdżowe zawijasy z pieczarkami
- sałatkę z jarmużu i warzyw różnych
- babeczki z kaszy jaglanej nadziewane wiśnią
Ja zrobiłam samosy i duszoną brukselkę w pomidorach z indyjskimi przyprawami:)
BYŁO MNIAM:) 
CZEKAM JUŻ NA KOLEJNE SPOTKANIE!!!











 ===================================

Robię zdjęcie codziennie na mojej przerwie w pracy- mniej więcej o tej samej porze i w tym samym miejscu.

 


 21.03.2016







  22.03.2016






  23.03.2016







  24.03.2016






 25.03.2016





środa, 23 marca 2016

JAMIE OLIVER

          Nie pamiętam dokładnie, ale pierwszy raz jego program zobaczyłam u córki w Glasgow. Po angielsku. 
          Rozumiałam co mówi tak mniej więcej, ale dużo mówił sam obraz- Jamie jak gotuje to nawet jakby mówił po chińsku, to zrozumiałabym, o co kaman:) Uwielbiam tego gościa! 
          Od niedawna oglądam go w moim telewizorze- kablówka w prezencie, na miesiąc bodajże, gra Kuchnię+, a w niej Jamie!!!
          Co rusz trafiam na jego programy, które oglądam zauroczona- bo u niego przygotowanie, gotowanie, mieszanie- pali się dosłownie w rękach. Ma przy tym poczucie humoru. Gada, biega, rwie, kroi, opowiada, smakuje- a mnie ślinka cieknie. Za każdym razem mam ochotę wejść do telewizora i pogotować razem z nim:) 

          Kilka dni temu wróciłam z odwiedzin córki. Byłam niestety wtedy chora, przeleżałam większość wizyty w łóżku, nie pozwiedzałam miasta, nie byłam w wielu ciekawych miejscach.
          Ale byłam u Jamiego!!!!!!!!!!!!
W jego restauracji- Jamie's Italian- na zaproszenie córki:)
Objadłam się tam wegetariańskich pyszności mało przypominające włoskie smaki. I dobrze, bo wcale za nimi nie przepadam:)
          Jadłam tam:
- zupę z pieczonych warzyw z oliwą dyniową
- sałatkę z superfood'ów
- ravioli z dynią
- kotleciki z grzybowego risotto
- pierożki z wędzoną mozzarellą
- torcik pavlovej
Wszystko było pyszne!!!!!!!!!!!!!!

          Przy okazji dostałam prezenty od córki- wszystko Jamiego- nóż do ziół, szejker do winegretu i ściereczki kuchenne. Ach, córka wie, jak mi sprawić radość:)!!!!
















 

czwartek, 10 marca 2016

Tydzień STO Trzydziesty Dziewiąty

Kochani!
Bardzo mnie ucieszyły Wasze komentarze do poprzedniego posta. Moje miasto jest Wam bardzo wdzięczne i zaprasza Was z otwartymi ramionami!
Ukuł się nawet pomysł, by razem, kto ma tylko ochotę, spotkać się w Rybniku- ja Was serdecznie zapraszam, dajcie znać, czy lepiej w tygodniu popołudniu czy w weekend, a ja resztę zorganizuję:)

W dniu dzisiejszym kończy się mój tydzień codziennych zdjęć, bo jutro to ja już gdzie indziej będę, trochę wystrzelona w kosmos, ale zarazem tu, na Ziemi:)

Tak więc do zobaczenia wkróce- tutaj, ale w innym miejscu i czasie:)




Robię zdjęcie codziennie na mojej przerwie w pracy- mniej więcej o tej samej porze i w tym samym miejscu.
 
 
  07.03.2016






  08.03.2016






  09.03.2016






 10.03.2016


 

piątek, 4 marca 2016

Tydzień STO Trzydziesty Ósmy

Wiecie co, mieszkam w fajnym mieście.
Bo tu się naprawdę dużo dzieje.
Jest teatr, kina, muzea...
Ścieżki rowerowe, baseny, korty, stadnina, stadion z torem żużlowym...
Dookoła lasy, łąki, stawy, zalew...
I lokale rozmaite- z dyskoteką, jedzeniem, alkoholem, może i z gołymi babami, ale tego to nie wiem:)

I a'propos lokalów- właśnie otworzył się drugi bar vege w moim ukochanym mieście!
Może dla niektórych z was, mieszkających w metropoliach, to żaden wyczyn, ja uważam jednak, że jak na śląskie (czyt: tradycyjnie (mięsnie) karmiące się) miasto powiatowe to duży wyczyn!!!!

Pamiętam pierwszy otwarty sklep ze zdrową żywnością, pierwszy vege bar- to była sensacja. Teraz dalej jest to niesamowite, że jest ich coraz więcej i więcej, bo chyba bardziej świadomie podchodzimy do spraw związanych z odżywianiem.

Poszłyśmy na naszej przewie "obadać teren". 
Lokal jest w centrum, nieduży, ale w sam raz.
Menu mieści się na jednej tablicy, bo wszystkie dania robione są na świeżo i tylko te w danym dniu. Jutro pewnie będzie coś innego niż dziś.

Każda potrawa, którą tam skosztowałam miała głęboki smak dzięki wyważonej ilości dodanych ziół i przypraw, ale czuć było przede wszystkim pasje dziewczyn, które tam gotują!!!!! 

I nie jest to post sponsorowany. Ja po prostu cieszę się z każdego takiego wydarzenia, nowego miejsca, które można odwiedzić, nowych potraw, które można spróbować. Bo przecież wiecie, że życie to ja tak WIELOSMACZNIE traktuję:)

Zapraszam was więc do Rybnika, zajrzyjcie do vege baru Baobab i posmakujcie tych wspaniałości:)
Smacznego!












Robię zdjęcie codziennie na mojej przerwie w pracy- mniej więcej o tej samej porze i w tym samym miejscu.
 

  29.02.2016




  02.03.2016







  02.03.2016





  03.03.2016






 04.03.2016