środa, 30 grudnia 2015

Tydzień STO Dwudziesty Dziewiąty

          Dziś opowiem wam o mojej przerwie w pracy.
Pracuję na etacie w zielonej firmie:), normalnie od do w dni robocze.
W trakcie dniówki mamy godzinną przerwę. 
W jej trakcie jestem w stanie:
- skoczyć do fryzjera (tak, mam włosy, ale krótkie, obcina mi je zaprzyjaźniona pani Aneta)
- zrobić zakupy na cały tydzień
- spotkać się z przyjaciółkami na kawie 
- załatwić urzędowe sprawy
- zrobić zdjęcia do bloga i je obrobić
- zamęczyć koleżanki z biura opowieściami o innych kolorowych blogach
- odwiedzić znajomą
- posiedzieć w bibliotece
- poopalać się na ławce w parku
- zapłacić mandat w straży miejskiej
- zrobić kilkukilometrowy spacer
-
-
-
i jeszcze wiele różnych takich. 

          Ta przerwa daje same pozytywy, zrelaksuję się, pozałatwiam, kupię. A po skończonej pracy zamykam drzwi i idę prosto do domu, do którego pracy się nie zanosi. Owszem, rozmawiamy o niej czasami, choćby dlatego, że firma zajmuje się dystrybucją zielonej żywności, czyli czymś bliskim mojej rodzinie- bez tych zielonek (jęczmień i chlorella) nie czulibyśmy się tak dobrze, jak w tej chwili.

          Kiedyś moja przyjaciółka powiedziała bardzo ciekawe zdanie, gdy rozmawiałyśmy właśnie o pracy- CZŁOWIEK W CIĄGU DNIA ŻYJE DWA RAZY, W PRACY I W DOMU.
A wy, też tak myślicie?




 Robię zdjęcie codziennie na mojej przerwie w pracy- mniej więcej o tej samej porze i w tym samym miejscu.


28.12.2015 


29.12.2015 


30.12.2015

niedziela, 27 grudnia 2015

OBFITOŚĆ...

...mnogość, ilość wielka, bezlik, multum...
także bogactwo, dobrobyt, dostatek, luksus...
oraz sutość, wystawność, nadmiar...

          Prezent  bożonarodzeniowy zasiał, przez swój wymowny tytuł, myśli, poprzez które obserwowałam świąteczną rzeczywistość.
Wniosek przemyśleń jednoznaczny- ZA DUŻO- jedzenia, leżenia, tv.





          Ale reszta, czyli spotkania rodzinne, pogaduchy, słuchanie muzyczki, spacery- było w sam raz.


Kolejny prezent zasiał spokój, refleksje, WDZIĘCZNOŚĆ...



          Małgosia Kacner, znana mi osobiście (och, ale jestem za to wdzięczna!) właścicielka legendarnego Sopatowca- napisała książkę. I Gosia, i Sopatowiec, i ta książka- są niezwykłe. Bo w niezwykły sposób przedstawia przepisy na wegetariańskie pyszne pyszności, okraszając je swoją filozofią życia w bardzo głęboki, mądry sposób.

Fragment:

a dzisiaj dobra 
wiadomość
tak po prostu
słuchajcie!
nie ma
żadnego powodu
żeby nie robić
czegoś dobrego
:)))
to my
wprawiamy
proces
dawania czegoś
innym
w ruch
i nie ma powodów
żeby tego nie robić!!
uściski:)))
przytulam do serca:))) 


          Kochani- na ten poświąteczny czas, który często zastaje nas refleksją nad mijającym rokiem- popatrzmy tym razem do przodu, a właściwie w tu i teraz, i zróbmy coś dobrego.
          Zacznijmy od siebie- zróbmy coś dobrego dla siebie, a potem z tym cudownym uczucie wdzięczności i przyjemności idźmy w stronę innych by podzielić się tym dobrym z nimi:)


          I jeszcze jedno- najbardziej na świecie kocham swoją rodzinę- jestem WDZIĘCZNA za to, że ją mam taką właśnie, jaką jest- to najwspanialszy prezent, jaki mogłam dostać od Życia:)





środa, 23 grudnia 2015

Tydzień STO Dwudziesty Ósmy


Ludeczkowie!
Idą święta, więc życzę Wam: 

Żeby było tak, jak sobie wymarzycie, to wiadomo.

Ale przede wszystkim życzę wszystkim MIŁOŚCI. 
Bo bez MIŁOŚCI to wiecie, nie ma nic...







 Robię zdjęcie codziennie na mojej przerwie w pracy- mniej więcej o tej samej porze i w tym samym miejscu.



 21.12.2015


22.12.2015 


23.12.2015

piątek, 18 grudnia 2015

Tydzień STO Dwudziesty Siódmy



 MAM OCHOTĘ NA CHWILECZKĘ ZAPOMNIENIA...





 Robię zdjęcie codziennie na mojej przerwie w pracy- mniej więcej o tej samej porze i w tym samym miejscu.
 
 
 16.12.2015

 17.12.2015

 18.12.2015
 
 
 =========================================
 
 
Chwalę się moimi dziełami Wokółszyjnikowymi:)

Więcej tu: WOKÓŁSZYJNIKI
 





 

wtorek, 15 grudnia 2015

Śpiewać każdy może...

...ale nie każdy umie.
          Ja nie umiem. Fałszuję, wyję, dźwięki nieartykułowane wydaję, gdy chcę piosenkę zaśpiewać. A że bardzo lubię muzykę  to i podśpiewywać też. Najczęściej jednak śpiewam w samotności, najlepiej w samochodzie, gdy nie słyszy mnie nikt to mogę drzeć ryja ile wlezie.
          Kilka miesięcy temu, gdyby ktoś mi powiedział, że zaśpiewam i to w dodatku na scenie, puknęłabym się w głowę na znak, że ten ktoś zwariował, bo żadna siła mnie do tego nie zmusi.
          I co? Pomyliłam się. Ten ktoś nie zwariował, nie zmusił, samo tak jakoś poszło, że stanęłam i zaśpiewałam.
          A początek był tego taki, że tuż po wakacjach rozpoczął się warsztat pracy z głosem. Prowadząca Mariola Rodzik Ziemiańska, trenerka rozwojowa i wokalistka folkowego zespołu ZAWIAŁO "torturowała" nas ćwiczeniami, które miały za zadanie poprawić koloryt, tonaż i moc naszego głosu. O śpiewaniu nie było mowy. Do czasu...
          Najpierw grałyśmy chór w DZIADACH. Pisałam o tym TU



          Myślałam, że na tym koniec. Warsztaty przewidziane są do połowy grudnia to jeszcze trochę "tortur" doświadczymy. Doświadczyłam, ale nie takich, o jakich myślałam...:), bo okazało się, że będziemy jednak śpiewać na tych warsztatach, mało tego, zaśpiewamy w trakcie corocznego rybnickiego kolędowania- na rynkowej scenie. Cooooooooooooo? Nie........, nie ma mowy. Wy sobie śpiewajcie, ja takie cichutkie wspierające mormorando będę. I byłam. Przez chwilę. Bo dziewczyny tak się rozśpiewały, że żal mi się zrobiło, trenerka wspierała, więc zaczęłam nieśmiało wydawać ten mój głos, który nijak się miał do reszty. Ale co tam, liczyła się frajda!

          Po kilku spotkaniach próba generalna, na której stwierdziłam, że ja się jednak nie nadaję do śpiewania, że jak już będę na tej dużej scenie to sobie mikrofon wyłączę i udawać będę, że śpiewam, żeby sobie i koleżankom wstydu nie narobić. 

          Próba generalna. Wspomagali nas widzowie, zaproszeni do wspólnego śpiewania i grania.


          Przyglądając się zdjęciom zauważycie różne dziwne instrumenty, które zrobione były przez dzieciaki na warsztatach "budowania instrumentów z czego się da" i które wykorzystaliśmy w czasie kolędowania.
          Prowadzącym warsztaty oraz autorem podkładu muzycznego jest człowiek-orkiestra, Tomasz Manderla (ten w niebieskiej bluzie), który na swoich elektronicznych machinach tworzy cuda:).
          Wspomagał nas na djembe Tomasz Rodzik, grający również w ZAWIAŁO. Bez jego rytmów popłynęłybyśmy z dziewczynami nie tam, gdzie wiatr wiał:)















Córeczka Tomasza Manderli- śpiewała najlepiej z nas:)



            I przyszedł ten dzień. Wprawdzie lało i było zimno, ale trochę widzów przybyło, w tym grupa wsparcia- czyli rodzina i przyjaciele::).
Staję na tej scenie, dziwne, nie czuję stresu, więc mikrofonu nie wyłączam, będę tylko po cichutku śpiewać.
                                       
I ZAŚPIEWAŁAM!!!!!!!!!! AAAAAAAAAAAAAAAAA!!!

 


















 
Autorem zdjęć jest maż-






piątek, 11 grudnia 2015

Tydzień STO Dwudziesty Szósty

          Czuję się odkrywcą. Bo odkrywam czeluście blogów kolorowych, oryginalnych kobitek, z którymi, gdyby nie bariera językowa, usiadłabym gdzieś tam w świecie i pogadała o ciuchach. Właśnie z nimi. Bo one są takie trochę jak ja (oczywiście mam na myśli ja i kolorowe ciuchy).
           Nie rozumiem, o czym piszą na swoich blogach, one nie rozumieją mnie. Ale nie przeszkadza nam to w oglądaniu swoich zdjeć i przesyłaniu sobie miłych komplementów.
          A tym bardziej zachwycają mnie owe blogi, bo są to blogi kobitek starszych ode mnie! Że wiek naprawdę nie jest barierą do ubierania się w styl, przez niektórych uważany za "nie wypadający w tym wieku". A dupa! Wypada- ten wyraz wypada z mojego słownika!!!!

Jak macie ochotę to zajrzyjcie do nich, są fajne:)







 Robię zdjęcie codziennie na mojej przerwie w pracy- mniej więcej o tej samej porze i w tym samym miejscu.




 07.12.2015


08.12.2015 


09.12.2015 


10.12.2015 


11.12.2015

wtorek, 8 grudnia 2015

Błękitna Laguna...

... czyli seria Wokółszyjników 
w kolorystyce laguny, morza i nieba w jednym:)

Czas grudniowy spędzam głównie skręcając Wokółszyjniki, 
bo zamówienia spływają zewsząd i trza się wyrobić w czasie.

Póki co te poniżej dopiero pokazuję światu, 
więc na tą chwilę są do nabycia:)

Zapraszam też do sklepiku: WOKÓŁSZYJNIKI


 Błękitna Laguna 1


Błękitna Laguna 2


Błękitna Laguna 3


 Błękitna Laguna 4

piątek, 4 grudnia 2015

Tydzień STO Dwudziesty Piąty

          Niedawno odkryłam na fejsie (ach, ten fejsbuk...) stronkę POLA. ZABIERZ JĄ NA ZAKUPY
          Dowiedziałam się z niej m.in., że polskie marki spożywcze czy kosmetyczne nie są wcale polskie, choć brzmią przecież polsko- Wedel, Lajkonik, Wawel, Żywiec. Nawet nasza sławna, polska niegdyś, Żubrówka- jest wykupiona przez jakiś rosyjski koncern. I jak tu wspierać polskie marki? Hę?
          Zachęcam do poczytania sobie artykułów, które udostępniane są na ich fejsie, trochę nam oczy otworzą. 
          Wprawdzie ja kupuję te marki, które lubię, wkurza mnie jednak takie mydlenie oczu, że jak polska nazwa firmy to my, Polska, ekonomicznie na tym zyskujemy. Niestety, dupa...:(




 Robię zdjęcie codziennie na mojej przerwie w pracy- mniej więcej o tej samej porze i w tym samym miejscu.
30.11.2015


01.12.2015


02.12.2015


 03.12.2015


04.12.2015

===================================


Chwalę się moimi dziełami Wokółszyjnikowymi:)

Więcej tu: WOKÓŁSZYJNIKI