piątek, 30 października 2015

Tydzień STO Dwudziesty

A podtytuł brzmi:

MIMOZAMI JESIEŃ SIĘ ZACZYNA...  
 ...
            Piękna piosenka Niemena towarzyszy mi od początku października. Nastraja mnie nostalgicznie, wcale nie dołuje. 

          Słoneczne dni łapię jak ulotka, fotka, czy coś w tym rodzaju:)
Stąd też kilka zdjęć z wyjazdu w góry (o którym wspominałam dwa posty temu). 
          Okolice Suchej Beskidzkiej, 20-30 km od Żywca. Górki nie za wysoki, ale takie piękne, półdzikie, turystów jak na lekarstwo.
          Pierwsza wycieczka w góry obciekała deszczem i to wręcz strumieniem ichnim, ale to nic, nie straszne nam deszcze i burze, pigwówka nas ocieplała i dodawała energii, a barszczyk ze schroniska otulił ciepełkiem na kilka godzin powrotu.
          Piękny to był weekend. Odpoczęłam, wyluzowałam, przyhamowałam. Poznałam nowych ludzi, a starych przyjaciół po raz enty.
          Październik już się kończy, ładny był. Oby listopad też dopisał pogodowo:)




 











 ===================================================



 Robię zdjęcie codziennie na mojej przerwie w pracy- mniej więcej o tej samej porze i w tym samym miejscu.


26.10.2015  


27.10.2015  


28.10.2015  


29.10.2015 


30.10.2015

piątek, 23 października 2015

Tydzień STO Dziewiętnasty

          Tak to w życiu bywa, że im coś bardziej odpychasz, im przed czymś bardziej uciekasz, tym to coś bardziej napiera...
          Tak jest z moim gotowaniem. Owszem normalnie sobie codziennie gotuję i nie o te gotowanie mi chodzi.
          Chodzi o to, że inni chcą, bym ich uczyła tego gotowania, zdrowego odżywiania, bym prowadziła znowu warsztaty, bym pichciła na wyjazdach.
          Opierałam się. Odmawiałam. Proponowałam innych. Na nic się to zdało.

          W końcu coś we mnie drgnęło. Ta cząstka mnie, którą zepchnęłam w czeluście duszy, a o której myślałam, że potrzebuje odpoczynku. Owszem, potrzebuje. Ale nie na wieki. 

          Skoro pukają, dzwonią, pytają to widocznie moja misja nie jest jeszcze skończona. Jeszcze są chętni do edukacji, do zmiany, do poprawy. Ok. biorę to:).

          Zaczęłam od bloga. Stary zamknęłam, nowy się buduje. Na razie powrzucałam przepisy, które może część zna z poprzedniego bloga Przemiankowe Przepisy. Reszta z czasem.
Zajrzyjcie tam, zainspirujcie się, podrzućcie jakieś pomysły. Przede mną sporo pracy, oby mi starczyło sił...:) 


=====================

                      Robię zdjęcie codziennie na mojej przerwie w pracy- mniej więcej o tej samej porze i w tym samym miejscu.


19.10.2015


                                                                             20.10.2015

                                                                         
                                                                                   21.10.2015

                     
                                                                                   22.10.2015


                                                                                  23.10.2015





piątek, 16 października 2015

Tydzień STO Osiemnasty

A podtytuł brzmi:

SZYBKO, SZYBKO, SZYBKO...   

 ...

            Mijający tydzień obfitował zawrotną szybkość. 
Szybko pracowałam (zastępowałam jeszcze koleżankę, więc praca na dwa komputery (czyt: na dwa etaty)).
Szybko szłam, szybko wracałam, bo na DKF, bo na warsztat. 
Szybko jadłam (ała, bolało!)
Szybki makijaż, raz nie pomalowałam sobie rzęs!
Szybkie zakupy.
Szybkie zdjęcia.
Szybki look na kompa, nie ma czasu na skomentowanie komentarzy, na zajrzenie do znajomych...

Nie!!!!!!!! 
Aż włączyła mi się dzisiaj piosenka "niech ktoś zatrzyma wreszcie świat..." 
Dość! 
Przystopuj Iska!
Łatwo się mówi, ale nie zawsze można od razu wyhamować...
Z pomocą, "przez przypadek" oczywiście, przyszła przyjaciółka. Zadzwoniła, żeby oświadczyć mi, że w weekend jedziemy z nimi w góry i nawet w te góry pójdziemy pomimo pogody. I że oczywiście, mogę się zastanowić, ale domek już wynajęty...:)
No to jadę, moi drodzy, w jakieś góry w jakieś gdzieś. Mąż wiem gdzie, ja wsiadam i jadąc podziwiać drogę będę:)

Dziękuję przepięknie za komentarze do poprzedniego postu. Wszyscy jesteście bardzo mili, wiecie? 
I tak trzymajta!!!!!!!



Robię zdjęcie codziennie na mojej przerwie w pracy- mniej więcej o tej samej porze i w tym samym miejscu.
 
 
12.10.2015  


13.10.2015 


14.10.2015 


15.10.2015 


16.10.2015

piątek, 9 października 2015

Tydzień STO Siedemnasty

A podtytuł brzmi:

MILI LUDZIE...   

 ...w moim otoczeniu są.
          Np. w piekarni- pani sprzedawczyni młodziutka i taka zawsze wesoła, miła, śmiejąca się! Życzy miłego dnia, wydając resztę chichota, że nie wiadomo z czego razem zaczynamy się chichrać:) I żadna z nas nic wcześniej nie "brała", jakby co:)
          Albo wpadamy z koleżankami po warsztacie "Matka-ciało-głos" do kawiarenki ŻÓŁTY MŁYNEK, bo jeszcze mamy ochotę pogadać. Kawiarnia za chwilę ma się zamknąć, ale panie pozwalają nam siedzieć ile potrzebujemy, bo one jeszcze mają dużo do posprzątania. Więc siedzimy, malujemy sobie mandale (w kawiarni są papier i kredki), pijemy dzbany herbat i delektujemy się tą wspaniałą, wieczorną chwilą...
          Czuję wdzięczność za te chwile, za takich ludzi. Koleżanka pyta, jak można czuć wdzięczność w sensie fizycznym? Ja czuję takie gilgotanie w brzuchu, w centralnej czakrze. Ciepło rozchodzi się po ciele, które się rozluźnia, myśli stają przejrzyste, jestem w tu i teraz:).


I tak jeszcze na koniec: ludzie, bądźmy dla siebie mili! To naprawdę pomaga żyć:)



Robię zdjęcie codziennie na mojej przerwie w pracy- mniej więcej o tej samej porze i w tym samym miejscu.


05.10.2015 


06.10.2015 


07.10.2015 


08.10.2015 


09.10.2015
 

czwartek, 8 października 2015

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...