piątek, 31 lipca 2015

Tydzień STO Siódmy

A podtytuł brzmi:

  TŁOCZNIA SOKU...
...która od niedawna zaczęła działać w mojej kuchni.
          Bo czas na soki, smoothie i koktajle. Bo kiedy, jak nie teraz? Przecież mamy szczyt sezonu na owoce i warzywa rosnące na słońcu!
          Choć jestem wegetarianką, to za surowiznami nie przepadam. Pewnie przez wychłodzenie organizmu; wolę warzywa po obróbce termicznej. Owoce zresztą też. Ale w środku lata, gdy stragany uginają się od obfitości wspaniałych darów natury nie sposób przejść obojętnie.
          W moim mieście jest targ, taki prawdziwy, gdzie panie sprzedawczynie (dawniej: przekupki), wykrzykują na prawo i lewo ceny sprzedawanych towarów: kalafiory, kalafiory!! 2 za sześć!! komu, komu??!!! Robię tam zakupy raz na tydzień. W lato przynoszę tony jedzenia- świeżego, pachnącego, soczystego, mmmmmmmm- pysznego:) Przerabiam je teraz na płyny i zaraz wypijam. Zakupiłam specjalnie na tą okazję sokowirówkę, która w minutę robi soki z czego się da. Albo smoothie- trochę soku wlewam do blendera, wsypuję owoce tj. banan, jagody, awokado, razem miksuję i voila! witaminowe bomby:) Jestem wniebowzięta!



 Robię zdjęcie codziennie na mojej przerwie w pracy- mniej więcej o tej samej porze i w tym samym miejscu.


 27.07.2015 


28.07.2015  


29.07.2015  


30.07.2015 


31.07.2015
 

środa, 29 lipca 2015

LODY BAZYLIOWE

Urlop. 
Upał.
Włochy- Lewanto.
Ciepłe, bardzo słone morze, pełne różnorodnych kamieni.
Małe miasteczka, dużo turystów.
Najlepsze lody, jakie w życiu jadłam: bazyliowo-limonkowe!!!

Fot: ja i mąż:)

 Tu mieszkamy- klasyczny, włoski domek z okiennicami.




Dzień pierwszy- plaża i morze




 


===========================================================

Dzień drugi- spacer po okolicy
 


 
 




=================================================

Dzień trzeci- Piza!!!









 


 A po powrocie do domu- LODY!!!!!!!!!!!!!!!


=============================================


Dzień czwarty- plaża oczywiście:)



włoski street-art


========================================

Dzień piąty- zwiedzanie starszej części Lewanto



 






A wieczorem przy plaży potańcówka, przy- oczywiście- włoskiej muzyce:) 


============================================

Dzień szósty- Cinque terre – fragment riwiery liguryjskiej



 
 








=========================================

Dzień siódmy- wyjazd nad jezioro Garda, ale o tym w następnym odcinku:)
 





















piątek, 10 lipca 2015

Tydzień STO Szósty

A podtytuł brzmi:
  MIEJ ODWAGĘ...
...zmierzyć się sama ze sobą.

          Nie będę się tu silić na psychologiczny wykład, wyjaśniający zasady mierzenia się. Chcę tylko tu, w tym miejscu, upamiętnić dzisiejszy "wyczyn", jaki popełniłam- odważyłam się stanąć twarzą w twarz z kłębiącymi się we mnie emocjami, tj. uświadomić je sobie, nazwać(!) i porozmawiać. A nie jestem w tym mistrzynią. Ale zrobiłam to. Odważyłam się! Warto było!
          Ufff, jaka ulga...:)


 Robię zdjęcie codziennie na mojej przerwie w pracy- mniej więcej o tej samej porze i w tym samym miejscu.


07.07.2015 


08.07.2015 


09.07.2015 


10.07.2015
 

niedziela, 5 lipca 2015

Tydzień STO Piąty

A podtytuł brzmi:
 
 
 
 
 
 
 
 Robię zdjęcie codziennie na mojej przerwie w pracy- mniej więcej o tej samej porze i w tym samym miejscu.
 
 
 29.06.2015 


30.06.2015 


01.07.2015 


02.07.2015 


03.07.2015