piątek, 26 czerwca 2015

Tydzień STO Czwarty

A podtytuł brzmi:

  DROGA...
...życie to DROGA. Taka metafora. 
          Można przeżyć życie na autostradzie- szybko, ale bez fajnych widoków czy ciekawych przygód.
Można też przez życie iść. Na czyichś plecach na przykład. Albo tak po prostu, idę, zatrzymuję się tam, gdzie chcę, patrzę na to, co mnie zainteresowało.
Mogę czasami przejechać kawałek autobusem, tramwajem, samochodem, statkiem, samolotem. 
Mogę iść na skróty, mogę iść na około.
Jak w życiu...
          Chodzę sobie ostatnio inną drogą do pracy. Jest bardziej słoneczna, cichsza. A tego mi teraz bardzo potrzeba..., więc mam:) 
Oto jej kawałek:







 Robię zdjęcie codziennie na mojej przerwie w pracy- mniej więcej o tej samej porze i w tym samym miejscu.



 22.06.2015



23.06.2015 



24.06.2015 



25.06.2015 



26.06.2015


piątek, 19 czerwca 2015

Tydzień STO Trzeci

A podtytuł brzmi:

  olej lniany...
...czyli jak przeszły mi częste bóle głowy.
          O których już tu kiedyś pisałam. Stosowałam od lat różne terapie, które miały mi pomóc w zniwelowaniu do minimum napadów migrenowych, które wiadomo, utrudniają życie. Zioła, akupunktura, hipnoza, autohipnoza, modlitwa (tu czasami pomagała, naprawdę!), masaże, diety... Skutek był zgoła marny.
A tu proszę, jest poprawa i to znaczna, dzięki, jak mniemam, olejowi lnianemu.
          A skąd taki domysł? Otóż od 5 miesięcy codziennie rano piję łyżkę oleju  (tłoczonego na zimno) z łyżką cytryny, po tym zawsze pijam 1/2 litra soku z jęczmienia. Olej ten jest jedyną nowością, jaką wprowadziłam w życie od stycznia, więc to właśnie zmusiło mnie do teorii spiskowej, że to on mi właśnie pomógł. Bóle głowy zdarzają się, ale tak rzadko, że nie pamiętam czy kiedykolwiek wcześniej tak było.
          Olej lniany używam w kuchni od wieków, ale nie piłam go tak regularnie. A czytałam, że olej ten m.in. reguluje gospodarkę hormonalną, co u mnie ponoć jest na bakier.
Tak więc, moi drodzy, ukłon w stronę oleju! 



 Robię zdjęcie codziennie na mojej przerwie w pracy- mniej więcej o tej samej porze i w tym samym miejscu.

15.06.2015 



17.06.2015 



18.06.2015 



19.06.2015


niedziela, 14 czerwca 2015

Hrabinia...

          Sobotni przedwieczór- gangsterzy strzelają do siebie na środku ulicy, damy mdleją i płaczą w spazmach. Kilka kroków dalej diva śpiewa o tym, że miłość ci wszystko wybaczy. Trochę dalej tańczą fokstrota i charlestona....
          Spacerowicze przechadzają się deptakiem, pozdrawiają się lekkim ukłonem i ściągnięciem kapelusza z głowy.Większość jednak udaje się na wysłuchanie muzyki, poezji i historii dwudziestolecia międzywojennego. 
Panie w eleganckich strojach, panowie również...

          Tak oto spędziłam kilka godzin w mojej ulubionej epoce, ubrana w strój, który miał tą epokę przybliżyć. Zaproszono do zabawy wszystkich potencjalnych uczestników, należało jak najwierniej przedstawić strój z tamtych czasów, więc na deptaku pojawiali się gdzieniegdzie damy i dżentelmeni.
No i ja- hrabinia:)


















 p.s. na najwierniej pokazany ubiór z tamtej epoki był konkurs, który wygrałam!!!!!!!
 


foto mąż: http://yogurt.flog.pl/


sobota, 13 czerwca 2015

Tydzień STO Drugi

A podtytuł brzmi:

  JUST A PERFECT DAY...
...czyli jak to wyjazd służbowy do firmy-matki, pełny intensywnej pracy, zamienił się w cudowny, słoneczny dzień.
           Nawet spędzone w samochodzie 7 godzin nie miało wpływu na wspaniały nastrój, jaki towarzyszył mi przez cały czas:)
            Wszystko było perfect- i kilka godzin w firmie, i warzywno-sałatkowy obiad, i kawa mrożona na ryneczku małego, czeskiego miasteczka, i poobiedni spacer po gigantycznym przypałacowym parku, w którym rosły gigantyczne drzewa i moje ulubione jaśminy. Właśnie kwitną!!!
            Koleżanka z pracy, dyrektor, pracownice firmy-matki, z którymi rozmawiałam po polsku a one po czesku, informatyk, pani kelnerka, napotkani ludzie, no i ja- wszyscy byliśmy radośni, uśmiechnięci, napełnieni pozytywną energią...:)
            Więc cały dzień, a właściwie do dzisiaj, nucę sobie piosenkę Luu Reeda- Just a perfect day...

































 ====================================================



 Robię zdjęcie codziennie na mojej przerwie w pracy- mniej więcej o tej samej porze i w tym samym miejscu.



                                                                 08.06.2015 


09.06.2015 


10.06.2015 


11.06.2015 


12.06.2015




I mój nowy nabytek, ręcznie robiona przez Małgosię bransoletka- studiowałyśmy razem:) 







środa, 3 czerwca 2015

Tydzień STO Pierwszy

A podtytuł brzmi:
  zerwij z rutyną, wyluzuj trochę...
...obrazek mówi sam za siebie:)





           Czasem, dla wkurzenia mózgu, zmieniam nawyki. Idę inną drogą do pracy/z pracy, jem na śniadanie ciastko zamiast jaglanki, piję gorącą wodę w upał, palę papierosy na rodzinnej uroczystości:). Nawet ostatnio kupiłam czarne (!!!) spodnie. Dla złamania rutyny:)
          Dobrze tak czasami namieszać. Pogrzebać w mrowisku, gnieździe os. Żeby poruszyć, rozkruszyć, odświeżyć. Ale robię to z pozytywnym zamiarem. Nie mam ochoty być użądlona, dlatego też papierosów nie palę, tylko czasem, żeby cieszyć się z tego, że palić nie muszę:).
Tak więc- ZERWIJ Z RUTYNĄ, WYLUZUJ TROCHĘ:)



 Robię zdjęcie codziennie na mojej przerwie w pracy- mniej więcej o tej samej porze i w tym samym miejscu.
 
 
01.06.2015 


02.06.2015 


03.06.2015