piątek, 27 marca 2015

Tydzień Dziewięćdziesiąty Pierwszy

A podtytuł brzmi:
     naturalnie czysty dom...
...czyli będzie coś o sprzątaniu. Ktoś napisał na pewnym portalu społecznościowym- "umyj okna dla jezusa", czyli sezon na wiosenne porządki już otwarty. Ale post nie z powodu zbliżających się świąt, to tylko zbieg okoliczności:)
          W zeszłym roku zakupiłam książkę z przepisami na ekologiczne i zarazem ekonomiczne środki czystości, do zrobienia samemu w domu. Wystarczy kilka składników, do nabycia w spożywczaku, drogerii lub w Internecie, z których zrobiłam:
- proszek do prania
- płyn do płukania tkanin
- proszek do mycia okien
- proszek do zmywarki
- odświeżacz powietrza
- spraj do mycia i odkażania
          Zainwestowałam ok. 50zł, by kupić składniki, które starczają na ok. pół roku.
Dla mnie to super sprawa. Jeśli nie muszę (a nie muszę) truć środowiska, rodziny i samej siebie, to dlaczego nie miałabym żyć ekologicznie? To nie jest trudne i drogie. Wręcz odwrotnie! Dlatego też zachęcam- na ile dasz radę zmień środki czystości na eko, będzie nam się wszystkim lepiej  żyło:)


Zajrzyjcie tu, kopalnia wiedzy i inspiracji: ZIELONY ZAGONEK


 
 



 Robię zdjęcie codziennie na mojej przerwie w pracy- mniej więcej o tej samej porze i w tym samym miejscu.


24.03.2015 


25.03.2015 


26.03.2015 


27.03.2015


Chwalę się: moja nowa torba, kupiona od fajnych ludzi, co to po świecie jeżdżą, 
by takie cuda kupować i sprzedawać w Polsce:



sobota, 21 marca 2015

Tydzień Dziewięćdziesiąty

A podtytuł brzmi:

          MOJA CÓRKA SIĘ ZARĘCZYŁA!!!!...
 



Robię zdjęcie codziennie na mojej przerwie w pracy- mniej więcej o tej samej porze i w tym samym miejscu.


 16.03.2015


17.03.2015


 18.03.2015


19.03.2015


20.03.2015





wtorek, 17 marca 2015

Dla porównania VI



           Porównywałam już na blogu moje zdjęcia- TU , TU , TU, TU, oraz TU

To już szósty kolaż moich (nie wszystkich oczywiście:) "stylizacji".
Jeden element się powtarza, reszta zazwyczaj inna.
I wychodzi coś innego, coś fajnego:)























niedziela, 15 marca 2015

Tydzień Osiemdziesiąty Dziewiąty

A podtytuł brzmi:

          OBIAD U SYNA, który kilka dni temu ugościł rodzinkę swą...:
     
- zupa z pieczonych pomidorów
- duszona sałata rzymska 
- szalotki duszone w oliwie i soku z buraków
- gnocchi z ziemniaków i batata
- sałatka z czerwonej cebuli i rzymskich pomidorów
          ... czyli uczta dla wszystkich zmysłów:)

          Dzieci me, już dorosłe, mają już swoje życia. Swoich partnerów, swoje kąty, wykształcenie, własne pieniądze. Są zdrowe, mądre, empatyczne, wesołe, odważne. Trochę jak ja, trochę jak nie ja...
Jedno daleko, drugie bardzo blisko. Córka i syn. Yin i Yang...
          Uwielbiam wege burgery z frytkami, które robi mi córka, gdy ją odwiedzam w Szkocji. I oczywiście najlepszą lazanię, jaką jadłam, robi właśnie ona:)
          Syn piecze pyszne bułeczki z suszonymi pomidorami, ciasta, potrafi kilka godzin spędzić w kuchni na dopracowaniu jakoś dania. 
          Ha, ha, taka tradycja rodzinna:) Mój tata wspaniale gotuje, lubiłam go obserwować, jak czarował w garach, w których gotowała się zwykła fasolowa, a smakowała niebiańsko. 
          Potem ja, godzinami czytałam książki kucharskie, z których czerpałam inspiracje. Gotowałam, piekłam, wekowałam. Ale to były czasy...
          Teraz moje dzieci lubią coś ugotować, zapraszać znajomych na wspólne smakowanie i gadanie, które czasem kończy się nad ranem. 
O dzieciach i jedzeniu mogłabym w nieskończoność, więc na tym już poprzestanę;)










Robię zdjęcie codziennie na mojej przerwie w pracy- mniej więcej o tej samej porze i w tym samym miejscu.


09.03.2015


10.03.2015 


11.03.2015 


12.03.2015 


13.03.2015




piątek, 6 marca 2015

Tydzień Osiemdziesiąty Ósmy

A podtytuł brzmi:

          KROPKI, KRESKI, PASKI, KÓŁKA...
          ...w których zakochana jestem od dawna, choć miłość ta trochę przygasła. 
Uwaga, teraz będzie zdanie wielokrotnie złożone:
          Ale kilka dni temu odżyła na nowo, gdy w poszukiwaniu butów na wiosnę, a poszukiwanie to trwało już od stycznia, przeglądałam Internet z milion razy i niestety wciąż nie trafiałam na to, co by mnie urzekło, choć kilka wzorów było blisko (ale ta cena!!!, o nie!!), a najfajniejsze buty znalazłam na Pintereście, raczej nie do kupienia lub- ta cena!!!, jednak nie poddając się uparcie krążyłam po stronkach z butami, i oto w końcu natrafiłam na TE!!!
          Sama się sobie dziwiłam, że tak mnie urzekły. Szukałam właściwie czegoś innego. Ale teraz już się nie dziwię. Dr Martens jak zawsze mnie nie zawiódł:)
          Zainspirowana wzorem butów zobaczyłam wokół siebie (i swojej szafie) kropki i paski.
W ciucholandzie zakupiłam krawat w kropki, z którego zrobiłam naszyjnik- o dziwo, akurat w takie kropki, które spasowały mi do butów. To samo z rajstopami. Swetry, bluzki, spódnice, moja szafa ma ich trochę, więc nie będzie problemu pokreskować i pokropkować świat;)








Robię zdjęcie codziennie na mojej przerwie w pracy- mniej więcej o tej samej porze i w tym samym miejscu.



                                                                 02.03.2015



                                                              03.03.2015


 04.03.2015


 05.03.2015


 06.03.2015




No i jeszcze chwalę się moimi nowym Wokółszyjnikiem.
Można je nabyć, nosić, dać w prezencie, etc:) 

Są tutaj:  WOKÓŁSZYJNIKI




niedziela, 1 marca 2015

ZEGAREK...

...który zasłużył na oddzielny post.
S.T.A.M.P.S.
          Po pierwsze primo (jak mawia Ferdek Kiepski)- to prezent. Od córki i jej dziewczyny. Zeszłej wiosny pokazałam córce (gdy była w Polsce) zegarek, który bardzo mi się podobał, ale... wiadomo, kasa...
          Po drugie primo- córka zapamiętała. Na tegoroczne urodziny dostałam bon podarunkowy ze słowną adnotacją, że to właśnie na ten zegarek on ci, nie na coś innego.
          Po trzecie primo- przez tydzień zastanawiałam się, który wybrać, a i tak wybrałam ten, który mi się podobał od początku.
          Po czwarte primo- na jego fizyczne założenie na mą rękę czekałam 6 tygodni, tyle trwało jego sprowadzenie (a podobno firma ma siedzibę w Czechach...).

          Stamps to po angielsku znaczki pocztowe, więc cyferblat jest w kształcie znaczka pocztowego. Można go "wklejać" do różnych pasków, jakie ta firma oferuje. Ja wybrałam formę bransolety. Oczywiście żółtej:) 
          Jest bardziej biżuterią niż zegarkiem. I zasłużył na sesję zdjęciową:)






















Foto by mąż http://yogurt.flog.pl/

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...