środa, 30 kwietnia 2014

Dla porównania IV



Porównywałam już na blogu moje zdjęcia- TU , TU oraz TU


Po raz czwarty zrobiłam kolaż ze swoich "stylizacji".
Jeden element się powtarza, reszta zazwyczaj inna.
I wychodzi coś innego, coś fajnego.












sobota, 26 kwietnia 2014

Tydzień Czterdziesty Piąty

A podtytuł brzmi:
           ODEZWA. APEL. OBWIESZCZENIE...

...Apeluję do tych wszystkich osób, które chcą znaleźć pracę by przeczytały:

- jeśli w ogłoszeniu o pracę jest informacja, że będzie to praca biurowa i praca fizyczna razem- nie przychodźcie na rozmowę kwalifikacyjną w świeżo pomalowanych tipsach i butach na 15cm szpilkach- to nie tego typu praca fizyczna

- wszystko, co napiszecie w CV jest inspiracją do zadawania pytań na temat tychże napisanych informacji, tak więc jeśli informujecie swojego potencjalnego przyszłego pracodawcę, że lubicie pewnego rodzaju książki i 5 minutowe zastanawianie się nad odpowiedzią na pytanie o tytuły tych książek usprawiedliwiacie tym, że dawno te książki czytaliście, to... ręce ku...a opadają

- jeśli studiowaliście zupełnie inny kierunek pasujący jak kwiatek do kożucha do oferty pracy to miejcie pewność, że zostaniecie poproszeni o wyjaśnienie wyboru, a wasza opowieść o tym, że ten humanistyczny kierunek (który jest matką wszystkich nauk) nic do waszego życia nie wniósł spowoduje, że Tales, Sokrates i jeszcze im podobni w grobach się przewracają, a pytającego krew zalewa ze zdziwienia

- jeśli nie wiesz, czym zajmuje się firma, do której idziesz na rozmowę to... szkoda gadać

- jeśli w ogłoszeniu jest prośba o CV ze zdjęciem to trzeba mieć tupet, by wysłać go bez

- jeśli na pytanie, związane z działalnością firmy-pracodawcy, co się myśli o zdrowym odżywianiu odpowiada się, że w tych czasach, gdy rządzi fast food jest to bardzo trudne to miejcie pewność,
 że ten fast food was zje

- jeśli raz odpowiedzieliście na zadane pytanie to nie reasumujcie go po raz trzeci- ziewać się chce

          I jeszcze jedno- każda osoba uczestnicząca w rozmowach o pracę była w pewien sposób ciekawa, miała swoją własną, życiową historię pokolorowaną przeżyciami, doświadczeniami, charakterem.
          Każda, naprawdę każda miała szansę na to stanowisko, które było w ofercie. Ale same tę szansę pogrzebałyście...
Amen.


Robię zdjęcie codziennie na mojej przerwie w pracy- mniej więcej o tej samej porze i w tym samym miejscu.
  
22.04.2014 


23.04.2014 


24.04.2014 


25.04.2014

piątek, 25 kwietnia 2014

Xiwi


Dziś moje drugie dziecko skończyło 22 lata!!





Wtedy też była taka wiosna jak dziś- ciepła, kwitnąca, słoneczna:)
Sama wiozłam się do szpitala, maluchem, ha, ha.
Przyjechałam pod porodówkę, weszłam i zaraz urodziłam:) 

No to życzę Ci, synu mój jedyny, cudownego życia:)

Matka:)





wtorek, 22 kwietnia 2014

Tydzień Czterdziesty Czwarty

A podtytuł brzmi:
           Świt...
... który uwielbiam!
 Często budzę się przed budzikiem. Tak o czwartej, piątej rano. Zanim zasnę ponownie wsłuchuję się w odgłosy budzącego się miasta.
          Słyszę, jak cisza zaczyna zmieniać się w śpiew ptaków- tak, tak, pomimo mieszkania w centrum miasta rośnie dookoła mnóstwo drzew (lipy!) i niewielki park, w którym mieszkają bardzo muzykalne ptaszki:).
          Po chwili- rozrywanie tej ciszy i koncertu przez przejeżdżające samochody. Czasem przejedzie znienawidzony przeze mnie skuter, który umarłego by obudził, taki ma okropny klank.
          Czasem słychać padający deszcz, którego krople tłuką się o parapet.
          O każdej porze roku cisza o tej samej porze jest inna. W zimie, gdy pada śnieg jest bardzo cicho. A latem, gdy okna otwarte słychać, jak trawa rośnie.
           Czuję również różne zapachy, najbardziej lubię te z kwitnących lip- pod moimi oknami

rośnie ich kilkanaście:)
           Czasami ponownie nie zasnę. Leżę sobie i czekam, aż cicha i ładna melodyjka obwieści koniec poziomu i początek pionu. Póki jest poziom nie biorę udziału w życiu, ale jak już dojdę do pionu to... życia mnie samo dopada:)
          Ostatnio mam bardzo przyjemne świty- słońce budzi się wprost na mojej twarzy i nie da spać.
Trzeba opuścić rolety, a wcale tego nie lubię...




Robię zdjęcie codziennie na mojej przerwie w pracy- mniej więcej o tej samej porze i w tym samym miejscu.
 14.04.2014


 15.04.2014


 16.04.2014


 17.04.2014





W tym tygodniu ze mną były:  

1. Lilu2art
2. Tiny Art
3. Harmony Art

niedziela, 13 kwietnia 2014

Tydzień Czterdziesty Trzeci

Sorry, nie mam czasu na posta.
A dlaczego? O tym za kilka dni:)



Robię zdjęcie codziennie na mojej przerwie w pracy- mniej więcej o tej samej porze i w tym samym miejscu.


07.04'14


08.04'14 


09.04'14 


10.04'14 


11.04'14


niedziela, 6 kwietnia 2014

Bo ty no dupie usiedzieć nie możesz...

...tak mi powiedziała kilka dni temu koleżanka, która na kawę umawia się ze mną od zeszłego roku.
Ale to przysłowiowa kawa- chodzi o dłuuuugie spotkanie z gadaniem, piciem piwa, gadaniem, piciem piwa...
Fakt, nie mam kiedy się z nią umówić, bo picie piwa uskuteczniam ewentualnie w weekendy, które mam wciąż zajęte.
Ten weekend jeszcze się nie skończył, a tyle się działo! (i dziać się będzie:)

           W piątek wieczorem, pomimo comiesięcznej migreny, wybrałam się na soulowy koncert.
Nie żebym przepadała za taką muzyką, ale skoro przyjaciółka zaprasza- nie odmówię:)
Oj było tam wszystkiego dużo- ludzi, śpiewu, radości, klasków, energii:)


          Sobota, 7 rano. Mój organizm wie, kiedy mam wstać, by ze wszystkim zdążyć, nie ma, że sobota i śpię aż wstanę!
Przede mną kilkugodzinna wycieczka ze szkoły SPACERMISTRZ- Nordic Walking w Rybniku.
Wierzcie, 12 kilometrów z kijami to nie jakiś spacer, ale wycisk, co dał mi trochę w dupę, ale o to przecież chodziło:)
           Idąc chwilami krokiem "spacerowym" podziwiałam okolice, którymi szłam, wsłuchiwałam się w naturalną ciszę, odgłosy lasu, śpiew ptaków. Mieszkam tu 21 lat i wciąż jestem pełna podziwu dla tego miejsca- tyle tu świetnych miejsc do rekreacji... (a na szlaku jakiś jeden, jedniuteńki rowerzysta spotkany, gdzie ta reszta luda?)




          Po powrocie- lampka wina do obiadu zwaliła mnie z nóg- drzemka prawie dwugodzinna...:)
A po niej nowy napływ energii i kręcenie do późna Wokółszyjników na najbliższy




          Niedziela. Rano zimno i wietrznie. Plan rowerowy poszedł się...
Co tu robić, co tu robić..., aaaaa! Przypomniałam sobie, ze na Fejsbuku fajne wydarzenie widziałam, może się tam wybrać?
No to wybraliśmy się- do Śląskiego Ogrodu Botanicznego (http://www.sibg.org.pl/), który jest jakieś 26 km o mojego domu.
Z okazji Międzynarodowego Dnia Ptaków Ogród zorganizował super imprezę, której towarzyszył Biobazar i Jarmark Rękodzieła (i nie tylko:).
Ale się ciesze, że odkryłam to miejsca, które wszystkim Wam bardzo, bardzo polecam!
Na Bazarze można zakupić bio warzywa, jajka, sery, pieczywo, ciasta, a także bio kosmetyki.

          Właśnie w trakcie, gdy gotuje się zupa z soczewicy, a w piekarniku pieką się ekologiczne ziemniaczki, które przed podaniem posypię ekologicznym twarogowym serem z czosnkiem i bazylią z Podlasia piszę ten post.
Piszę go teraz, bo zaraz po obiedzie jadę do kina, z którego wrócę późno.

To miłej reszty niedzieli życzę i pięknego tygodnia też:)











A to nie jest wazon ani nawet budka dla ptaków- 
to naturalny instrument, na którym pan nam zagrał- 
ma piękne afrykańskie brzmienie...:)








piątek, 4 kwietnia 2014

Tydzień Czterdziesty Drugi

A podtytuł brzmi:
            Przecież masz jeszcze 4 minuty...
...4 minuty do końca pracy.
Co można zrobić w 4 minuty?
- ugotować jajko na miękko
- pomalować jedną powiekę, ale byle jak
- wysłuchać piosenki, która ma nie więcej, niż 4 minuty
- zrobić na skakance 200 podskoków (o ile wcześniej nie zrobi się skuchy)
- zjeść jabłko
Ale na pewno nie można zrobić w 4 minuty tego, czego ode mnie wymagano. Powiedziałam NIE.

Wyraz NIE stał się ostatnimi czasy MODNY a'propos asertywności.
Powiedzieć NIE tak po prostu, bez tłumaczenia się, dlaczego NIE, okazuje się często dla tej drugiej strony nie do ogarnięcia.
Musiałam nauczyć się mówić NIE tak po prostu, bez strachu, wstydu czy zmieszania. Musiałam, bo kiedy nie mówiłam NIE, a powinnam była mówić, to potem miałam sama ze sobą na pieńku. Zrobiłam to dla swojego zdrowia psychicznego, dla OCHRONY SWOJEJ GODNOŚCI.
Mówiąc NIE nie mam zamiaru nikogo poniżyć, obrazić czy znieważyć- mówienie komuś NIE nie musi się wiązać z takim właśnie zamiarem.
I nie roztrwaniam już, jak kto się czuje po usłyszeniu mojego NIE. To już nie moja brocha...

Tak więc wyszłam dziś z pracy punktualnie, a to co miałabym zrobić w 4 minuty robi się ewentualnie w 15 minut i zrobię to, jak będę znowu w pracy:)

Pięknego weekendu życzę- pełnego słów NIE- 
bo one nas uczą m.in..., no właśnie- a czego ciebie uczy NIE?






Robię zdjęcie codziennie na mojej przerwie w pracy- mniej więcej o tej samej porze i w tym samym miejscu.


31.03.2014


01.04.2014


02.04.2014


03.04.2014


04.04.2014




W tym tygodniu ze mną były:

1. moje nowe jazzówki:)
2. KATSU