niedziela, 30 marca 2014

Tydzień Czterdziesty Pierwszy

A podtytuł brzmi:
          JEDYNĄ STAŁĄ NA TYM ŚWIECIE JEST ZMIANA...
...to a'propos zmiany czasu na letni.
          Wczoraj po godzinie 18:00 szłam sobie przez miasto. Zaczęło lekko się ściemniać. A jeszcze pół godziny wcześniej, zanim weszłam do sklepu było jasno. I kiedy wyszłam z tegoż sklepu i zobaczyłam zmierzch to napadł mnie filozoficzny nastrój, który tak sobie trwa do dziś. No więc idąc sobie przez miasto zdałam sobie sprawę, że jutro o tej samej porze będzie inaczej niż dziś, bo jutro o tej porze będzie tak jak dziś ale godzinę wcześniej...
          I tak mnie ta myśl trzyma, tak mną poniewiera, tak dobitnie pokazuje, że choć pozornie nic się nie zmienia, to wszystko się zmienia nieubłaganie. Ale że często zmiany idą tak bardzo małymi krokami, to ich się po prostu nie zauważa...
           Cóż, wczoraj już było, jutra jeszcze nie ma, jest dziś.
A dziś jest inne niż wczoraj, a jutro będzie inne niż dziś.
I to jest dziwne, i to jest straszne a zarazem piękne.
           I jak to śpiewała kiedyś sławna pani Jantar: "Nic nie może przecież wiecznie trwać"...:)



Robię zdjęcie codziennie na mojej przerwie w pracy- mniej więcej o tej samej porze i w tym samym miejscu.


 24.03'14


 25.03'14


 26.03'14


 27.03'14


 28.03'14

niedziela, 23 marca 2014

Topienie marzanny:)


Przyjaciele przyjechali
zapakowali do samochodu
zawieźli
kazali wejść
============
Na górze piwo miało najwspanialszy smak na świecie
=============
Moja Marzanna- tłuszcz i śluz- spaliła się w litrach potu
===============
cudowne przywitanie wiosny:)














sobota, 22 marca 2014

Tydzień Czterdziesty

A podtytuł brzmi:
          KODOWANIE WODY...
...kilkanaście lat temu przeczytałam artykuł o wodzie, opisujący eksperyment, który pokazał, że nasze emocje, słowa, a nawet myśli wpływaja na jej obraz. Oglądano ją w powiększeniu pod mikroskopem, wcześniej zamrożoną i potraktowaną" emocjami- naegatywnymi i pozytywnymi.
Zszokowała mnie ta informacja- woda pod wpływem energii naszych emocji, przekazywanej np. poprzez słowa, przybiera różną postać. Doświadczenie to pokazało m.in., że nasze myśli, słowa i działania mają wpływ na to, jak ta woda wygląda, a co za tym idzie- jak wygląda nasze wewnętrzne życie w ciele, które traktujemy sławnie różną energią- negatywną i pozytywną.
Oj dało mi to do myślenia...
Od tamtej pory zaczęłam zwracać uwagę na to, w jaki sposób traktuję swoją wodę (czyli siebie) i wodę wokół mnie.
Zachęcam was gorąco do sprawdzenia tego na sobie:), ale uważajcie!- może was to bardzo zmienić:)



Robię zdjęcie codziennie na mojej przerwie w pracy- mniej więcej o tej samej porze i w tym samym miejscu.

18.03.2014



18.03.2014



C



20.03.2014


21.03.2014

niedziela, 16 marca 2014

Tydzień Trzydziesty Dziewiąty

A podtytuł brzmi:
          CZASEM SŁOŃCE, CZASEM DESZCZ...
          ...mijająca zima było chyba najlepszą zima w moim życiu. Sucha, ciepła, łagodna. Wiosna właściwie już przyszła, a niedawny piątek był taki słoneczny i ciepły, że w wiosennym płaszczu prawie się gotowałam.
          I ni stąd ni zowąd zapragnęłam... DESZCZU!
Takiego solidnego, porządnego lania wody z nieba, gdy ja siedzę sobie w domu, czytam książkę przykryta kocykiem, piję kawę i nic właściwie mi do szczęścia nie trzeba...:)
I tak oto stało się. Leje!!!
          Gęba mi się uśmiecha, gdy patrzę przez okno i widzę kałuże na ulicy, kołyszące się drzewa tańczące do rytmu stukających o parapet kropel i szybko uciekające kobaltowe chmury...
Ale mi tego brakowało!
Pamiętam, jak za dziecka taplałam się na boso w kałużach po letnich ulewach i jak moje dzieci też to uwielbiały...:) Cóż, teraz trochę za zimno, ale może w lecie po deszczu dam mojemu wewnętrznemu dziecku wolność i potaplam się w błotku i kałużach?

A póki co- "Ciągle pada...:)  http://www.youtube.com/watch?v=Ygz1VRzc8Ls"



Robię zdjęcie codziennie na mojej przerwie w pracy- mniej więcej o tej samej porze i w tym samym miejscu.



10.03'14  


11.03'14 






12.03'14 


14.03'14 


14.03'14


 W tym tygodniu ze mną były:




3. wyrób własny:)



 


środa, 12 marca 2014

Dla porównania III

               Porównywałam już raz na blogu moje zdjęcia- TU oraz TU.
Wbrew pozorom nie mam szafy na pół domu (jak to niektórzy są o tym świecie przekonani), wystarczy trochę kieckę podrasować, coś z czymś zamienić i już inny efekt:)



















sobota, 8 marca 2014

Tydzień Trzydziesty Ósmy

A podtytuł brzmi
     SUPERŁÓMEN...
          ...W ramach Czwartego dnia (o tym TU) miałam okazję pobawić się w piątek swoją wyobraźnią w...SUPERWOMEN. A wcale nie miałam zamiaru.
Ale po kolei:
- piątek, za dwie godziny koniec pracy, weekend
- aż tu nagle... pan kurier zostawia na środku chodnika pod firmą "paczuszkę" o wadze 800kg, po czym znika
- paczka z książkami, nie może sobie tam stać do końca świata
- w pobliżu nie ma żadnego chętnego na wniesienie ok. 50 paczek na półpiętro
- mnie też się nie chce
- ale nie ma wyjscia, paczki muszą znaleźć się w firmie przed końcem pracy
- no to ubieram płaszcz i wychodzę na świat, by nim zawładnąć!
- koleżanka z pracy ma strach w oczach, ona tez będzie nosić paczki!
- Marta, mówię jej- wyobraź sobie, ze jesteś na siłowni
- a ja jestem Superwomen, co wszystko zrobi, ogarnie i tupnie nogą...
I paczki są już na półkach, śladu na chodniku po nich nie ma:)
I po tym wszystkim, pełna superłómenowej energii, rozmawiam przez telefon z moim zwierzchnikiem, któremu radzę, by koniaku się napił i wziął głęboki oddech, bo zawału dostanie (czymś się tam zdenerwował)! (w innych okolicznościach nie miałabym na to odwagi...:)
A na sam koniec dnia panu kloszardowi 2 zł dałam za odwiezienie koszyka z marketu, a on mi życzenia pięknym, trochę bezzębym zgryzem, składa z okazji Dnia Kobiet, i był w tym tak szczery i przekonujący, że też mu wzajemnie życzenia złożyłam:)
Wspaniale być kobietą!
I tyle:)




Robię zdjęcie codziennie na mojej przerwie w pracy- mniej więcej o tej samej porze i w tym samym miejscu.
03.03'14 


04.03'14 


05.03'14 


06.03'14 


07.03'14

niedziela, 2 marca 2014

21-dniowa Dieta Umysłowa



          Tak jak obiecałam, post o Diecie Umysłowej.
Ale najpierw trochę historii:
zanim stałam się pogodną, kolorową , optymistyczną kobitką miałam w umyśle czarne dziury i czarne chmury. Różnie to bywało, źle nie było, ale kiedyś poczułam, że przecież może być lepiej, prawda?
          Wzięłam się za siebie, za to, co mam w głowie, ciele i duszy. Pierwszy krok był zainspirowany zdaniem, które usłyszałam na pewnym seminarium:
 TWOJE MYŚLI TWORZĄ TWOJĄ RZECZYWISTOŚĆ.
          Ciekawe, prawda? 
I od tamtej pory zwracałam uwagę na to, co myślę.
Po pewnym czasie stworzyłam, najpierw dla siebie, potem dla szerszej publiczności, maluśki poradnik, jak sobie polepszyć życie.

          Codziennie, na podstronce widocznej u góry na stronie głównej, wrzucę kolejny dzień Diety.
Można ją rozpocząć, kiedy się chce, ale ważne, by ją codziennie stosować, by stało się nawykiem:) 

Ale UWAGA!
Nie chcesz tego robić, to błagam cię na wszystkie twoje świętości- NIE RÓB TEGO!!!!!!

I jeszcze jedno: KOMENTARZE. Proszę, zostawiajcie po Dietą swoje komentarze, jak wam idzie, co obserwujecie itd. Dla wytrwałych w boju przewiduję nagrodę: wybrany z istniejących lub na specjalne zamówienie mój WOKÓŁSZYJNIK. I specjalny Dyplom Uznania:)

Jeśli podejmujesz wyzwanie to zapraszam TU


          A na zakończenie postu moje fotki z dzisiejszego popołudnia, który spędziłam na moim ukochanym rybnickim rynku, wciskając swój ryj w kadr jak tylko często się dało, w czasie kręcenia teledysku do piosenki HAPPY, czyli RYBNIK HAPPY.
Film, jak będzie za kilka tygodni zmontowany, to na pewno go pokażę:











                                   Zdjęcia by maż: http://yogurt.flog.pl/